Weganizm o którym się nie mówi…

Zobaczyłam dziś fajnego mema, dotyczącego weganizmu… powiedzmy sobie wprost: koń jaki jest każdy widzi, każdy też ma dostęp do źródeł wiedzy – ale rzadko kto jest w stanie odpowiedzieć na pytanie czy jest w końcu zdrowy, czy nie? … tutaj to zrobimy.

15124135803752

Istnieje przynajmniej kilka blogów (np.  er Vegan) i cała masa źródeł przekonujących do diety bazującej na surowych produktach roślinnych – jak i tych na których przeczytamy, że to czysty nonsens. Im więcej osób się wypowiada, tym większy mamy chaos.

Warto więc przyjrzeć się różnym perspektywom by samodzielnie dokonać sensownej oceny (jak zrobiłam to ja – jestem technologiem żywności z pierwszego wykształcenia).

1. Amerykańscy Naukowcy

Największe autorytety internetu. Jeden z nich, Richard Wrangham (prymatolog oraz antropolog, profesor Uniwersytetu Harvarda) w swojej książce „Walka o ogień” wyjaśnia związek rozwoju naszego gatunku – powiększenie się puszki mózgowej i masy mózgu oraz jego skomplikowania – z dietą mięsną oraz termiczną obróbką żywności. Faktem jest, iż produkty pochodzenia zwierzęcego są doskonałym dla naszego organizmu źródłem energii oraz zapasów tkanki tłuszczowej, potrzebnych do prawidłowego funcjonowania (mam książkę, polecam poczytać).

2. Dietetycy i lekarze

Na Portalu Gazeta.pl znajdujemy bezpośrednio przytoczone wypowiedzi specjalistów z zakresu żywienia. Oto jedna z nich:

Odpowiada Joanna Myszkowska-Ryciak z Katedry Dietetyki i Żywności  Funkcjonalnej SGGW:

             „Natomiast radykalne odłamy, jak np. weganizm, frutarianizm czy witarianizm, 
są ryzykowne i nie poleca się ich m.in.: kobietom w ciąży i karmiącym, 
dzieciom, młodzieży w okresie dojrzewania czy osobom starszym. Taki sposób 
żywienia może powodować poważne niedobory białka, żelaza, witaminy B12, 
wapnia oraz witaminy D, co prowadzi do niedokrwistości, krzywicy i 
zahamowania wzrostu.”

Inna opinia:

prof. dr hab. n. med. Światosław Ziemlański:

             „Przez wiele lat prowadziłem badania nad obecnością witaminy B12 w 
organizmach wegetarian stosujących różne rodzaje diety. Niestety, u ścisłych 
wegetarian poziom witaminy B12 we krwi był bardzo niski. Ale najgorzej 
wypadali weganie. Hematolodzy, którzy badali próbki krwi wegan, pytali nas, 
czy ci ludzie jeszcze w ogóle chodzą!….Dla kobiet w ciąży żadne skrajne 
diety wegetariańskie nie są wskazane. W Anglii i w Norwegii udowodniono, że u 
dzieci, których matki stosowały ścisły wegetarianizm – weganizm – zachodzą 
zmiany w budowie ośrodkowego układu nerwowego i występują zaburzenia 
hematologiczne. W kilku przypadkach doszło wręcz do tragedii, a w wielu 
dopiero interwencja lekarzy przywróciła u dzieci stan zbliżony do normy.”

(wypowiedzi dostępne na łamach portalu: http://forum.gazeta.pl/forum/w,353,18132073,18132073,Weganizm_ostrzezenia_dietetykow_i_lekarzy)

3. Blogerzy

Amerykańska blogerka The Blonde Vegan (Jordan Younger) – bardzo popularna (mnóstwo czytelników, współpraca z firmami odzieżowymi – własna linia wegańskich T-shirt i tak dalej… )

Popularyzatorka zdrowego trybu życia, wegańskiej diety i nowej formy lajfstajlu nature friends (ja tak to nazywam) niedawno przyznała się publicznie, iż przez miesiące ukrywała problemy zdrowotne jakie przyniosła jej zmiana diety – począwszy od bólów brzucha po bóle głowy czy ogólne osłabienie. Na blogu można było obserwować uśmiechniętą dziewczynę w koszulce hashtag VEGAN, która po godzinach sesji cierpiała w domu nie przyznając się do tego nikomu… ale pieniądze się zgadzały.

Inny bloger er Vegan w artykule na swojej stronie pisze o tym, iż od dawna jest na tej restrykcyjnej diecie. Czytamy:

  „Dieta wegańska jest zdrowa. Zgodnie ze stanowiskiem American Dietetic Association odpowiednio zbilansowana dieta roślinna jest odpowiednia i zdrowa dla człowieka na każdym etapie jego rozwoju: od okresu niemowlęcego i dziecięcego przez dorosłość aż w końcu po wiek podeszły. Przy poprawnym doborze składników diety ma ona pozytywny wpływ na organizm nawet w okresie ciąży i laktacji. Co jest tutaj słowem kluczem? Odpowiednio zbilansowana.”

Artykuł dostępny na: http://ervegan.com/2015/09/czy-dieta-weganska-jest-zdrowa/

4. Forum internetowe

Tutaj zaczyna się zabawa. Z anonimowego wpisu na forum VEG czytamy:

        „W wielu dyskusjach na forach internetowych, w które włączają się vege, „mięsożercy” zarzucają im w pewien sposób hipokryzję. Mówimy, że zwierzęta czują i nie chcemy włączać się w ich cierpienie, ale niektórzy potrafią zarzucić nam zadawanie cierpienia roślinom. Więc, jak to w końcu jest? Czy rośliny też czują ból i tym podobne rzeczy?” 

Odpowiedzi:

      „Czy ktos madrzejszy (…) moglby mi przyblizyc roznice miedzy *odczuwaniem bolu* przez rosliny i inne org.?. Zdaje sobie sprawe, ze takowe istnieja, i wiem o kilku z nich, lecz chcialabym to jakos usystematyzowac.”  (zwróć uwagę na „wiem o kilku z nich” – WIEM. Autor WIE – pytanie skąd)

5. No więc jak to wygląda?

Pierwszą i najbardziej zastanawiającą kwestią jest to, że skoro dieta wegańska jest tak zdrowa i w zupełności wystarczająca to dlaczego absolutnie nie zaleca się jej kobietom w ciąży, dzieciom i dorastającej młodzieży oraz osobom w wieku podeszłym? Ano dlatego, że taka forma żywienia jest potężnym wyzwaniem dla organizmu.

Skąd brały się objawy wspomnianej blogerki?

Z niedożywienia. Organizm ludzki (w tym układ nerwowy), ażeby się rozwijać potrzebuje kalorii. Łatwych do wykorzystania (niekosztownych metabolicznie). Najprościej tego rodzaju energię pozyskać właśnie z mięsa (np. gotowanego lub smażonego).

Czym grozi weganizm?

O ile wegetarianizm w którym akceptowane są często ryby, jajka czy inne wysokobiałkowe produkty (zawierające też potrzebną formę tłuszczów) istotnie jest całkiem zdrowy i da się na nim wyżyć, o tyle weganizm i inne formy (witarianizm, frutarianizm)… nie.

Podstawowe niebezpieczeństwo wynika z niedoboru: witaminy B12, żelaza, wapnia czy kwasów tłuszczowych Omega-3. Wszystkie one są bezwzględnie konieczne dla zachowania przez nas zdrowia. Nie da się też powiedzieć, że odpowiedni balans „wystarczy”.

Nie wystarczy – przede wszystkim dlatego, że organizm z dostępem do łatwych kalorii nagromadzoną energię przeznacza na procesy reprodukcji (chociażby cykl miesięczny u kobiet), rozwój układu odpornościowego lub gromadzenie zapasów. Dieta wegańska zmusza nasze ciało do zrobienia wszystkiego tego, czego nie zrobiliśmy my sami – trawienie trwa dłużej, co wpływa na zawartość kwasu żołądkowego. Nie ma odpowiednich zapasów tkanki tłuszczowej – stąd problemy z płodnością czy zaburzenia miesiączkowania, brak też odpowiednich makro i mikroelementów co upośledza procesy np. walki z infekcjami (dlatego weganie częściej chorują).

Dostęp do szerszego opisu zagadnienia np. tutaj:  http://gurbacka.pl/pulapki-weganizmu/

No ale przecież… ten BALANS. Wszyscy o nim mówią.

Oczywiście, jak zawsze w przyrodzie są wyjątki. Zdrowy, silny organizm w wieku produkcyjnym poradzi sobie z tą dietą (choć nie bez problemów), natomiast na krótką metę. Im starsi jesteśmy, tym większe konsekwencje ponosimy. Stąd młodym i z początku dobrze wyżywionym osobom może się wydawać, że to działa i nie szkodzi. Do czasu. Jak wszystko.

6 powodów „weganizmu”

Przyczyny dla których najczęściej przechodzi się na tą formę diety bywają różnorodne… sami zainteresowani zaliczają do nich: potrzebę ochrony środowiska, względy etyczne – unikanie cierpienia zwierząt, chęć schudnięcia czy prowadzenia zdrowszego trybu życia a nawet „oczyszczenia duchowego” (nie wnikam – szósty to była już głupota zupełna, więc nawet nie przytoczę).

Co więcej, na forach znaleźć można dyskusje o vege lifestyle polegającym na kupnie wyłącznie ekologicznych towarów (odzieży czy kosmetyków) – a więc dorobiono do tego ideologię – choć roślinne kosmetyki akurat popieram, bo sama używam.

Mało mówi się jednak o ryzyku… wspomniana blogerka przyznała się, iż cierpi z powodu ortoreksji (zaburzenie psychiczne, polegajace na obsesyjnym kontrolowaniu diety – konfiguracji, kalorii). Nie brzmi to fajnie, prawda? We wszystkim człowiek musi zachować umiar… i zdrowy rozsądek. Niezależnie od tego co czyta w mediach, bo przypadek tej dziewczyny pokazuje, iż nawet za znaną osobą potrafi kryć się kłamstwo ukrywane dla … sławy. A cierpisz TY.

7. Błędna ideologia

Przejście od zwykłej formy żywienia do całej ideologii wcale nie jest przypadkowe. Jeśli próbowaliście to wiecie jak to jest – ciężko. Czujecie się głodni, macie problemy z jelitami i żołądkiem, boli Was brzuch i nagle zaczynacie chorować.

No ale czytacie tam kogoś znanego co mówi nie no, jestem na tej diecie od roku – jest cudownie, tylko trzeba swoje odczekać – inni czekają, więc i Wy czekacie. Macie wsparcie, działa efekt grupy (owcy w stadzie). Po dłuższym jednak czasie dociera do Was, że to pomyłka. Co wtedy słyszycie? Niedostatecznie długo… miałeś złego dietetyka… nie no, musiałeś źle plan ułożyć… 

A prawda jest taka, że jeśli zaczynacie w pełni sił i młodym wieku konsekwencje ujawnią się po latach (stąd się biorą nawróceni, którzy zrezygnowali z green power of food) – wszystkie sklepy oferujące produkty homeopatyczne, ekologiczne gadżety czy pokarm… to zwykła maszynka do produkcji dolarsów na naiwności drugiego człowieka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close