Wielkanocne Grincze – czyli kto boi się świąt?

Kochani (zawsze tak przecież mówię)… być może znacie to uczucie, gdy przyjeżdża dalsza rodzina, ktoś kogo dawno nie widzieliśmy. Trzeba wymienić życzenia, buziaki i jest jakoś niezręcznie.

Dla Wielu z nas święta – czy to Wielkanocne, czy Bożego Narodzenia – są przejawem polskości, częścią naszej chrześcijańsko-narodowej tradycji. I słusznie, należy pielęgnować kulturowy dorobek. W końcu jest on naszą spuścizną po przodkach i tym co damy najmłodszym w prezencie po naszych czasach.

Odnoszę jednak wrażenie, że spora liczba osób ma pewien problem z obchodzeniem tych dni. Jesteśmy jakoś społecznie wycofani. Postawa zależy po części od tego co wynieśliśmy z domu, ale też i od naszych obecnych poglądów. Są i tacy, którzy po prostu nie lubią tych specyficznych okresów roku. Z pewnością mają swoje powody i nie można ich oceniać.

Ja jestem jednak jedną z tych, która mimo niezbyt udanych doświadczeń rodzinnych (macocha wyrzuciła mnie z domu jako nastolatkę) uważa, że to nie jest czas na muszę-szybko-umyć-okna-bo-sąsiadka-już-umyła.

Wierzcie mi, cokolwiek by nas nie spotkało, czas dzięki któremu mamy nieco więcej spokoju w sobie powinniśmy wykorzystać jak najlepiej. Dla nas, dla naszych bliskich. Uważam, że to naprawdę nie wstyd utożsamiać się z obyczajami ziemi na której się wychowaliśmy (no… chyba, że kanibalizm. Tego nie popieram).

I mimo, że czasem mamy złe skojarzenia… że nie zawsze odczuwamy w duchu tą „radosną nowinę” to jednak powinniśmy spróbować. Podejść do tej dawno nie widzianej kuzynki i ją uściskać, zapytać jak jej zdrowie. Nieco mniej krytycznie spojrzeć na dzieciaki oblewające nas wodą w dyngusa. W końcu wszystkim nam zależy na dobrym młodzieży wychowaniu i tym by te piękne wspomnienia, które mamy z wczesnych lat życia przetrwały, prawda?

Ileż mówi się o tym, że za-komuny-było-lepiej. Bo i ludzie nie żyli w świecie zostaw moją macicę. Mnie strasznie drażni to w jakim kierunku zmierzamy. Jesteśmy tak ucywilizowani, że chwilami odczłowieczeni. Wszędzie krzyki stop ksenofobii, ale zwykłego dzień dobry co u Pana, sąsiedzie na ulicy nie uświadczysz.

Warto o tym pomyśleć, skoro mamy kilka dni wolnych. O tym co przekazujemy w ramach transferu międzypokoleniowego. Maluchy na nas patrzą.

A co do Wielkiejnocy… spotkałam się ostatnio z opinią Ja nie obchodzę, bo ściągnęli od pogan. No ściągnęli, ja uwielbiam czytać o dawnych wierzeniach. Dziś Wam opowiem skąd wziął się zajączek.

Jak miałam jakieś 5 lat mieszkałam na wsi. Pamiętam jak pewnego ranka wstałyśmy z siostrami, był oczywiście Dzień Zająca. Od niemowlęcia byłam ciekawska, bardzo żywa. Zwiałyśmy mamie w trójkę na leśną drogę… a tam – moi mili – wytropiłam darczyńcę czekoladowych jajek. Tak myślałyśmy, bo na drodze były symetryczne ślady w kształcie stóp tego zwierzaka. Nie powiem, oberwało nam się za szwendanie. Ale było warto. Później okazało się, że nasze śledztwo dotyczyło de facto opon traktora. Każdy kiedyś dorasta.

I niedawno pomyślałam A sprawdzę z ciekawości skąd ten pomysł.

Na stronie: http://www.ekologia.pl/ciekawostki/skad-sie-wzial-zajaczek-wielkanocny,12151,1.html możecie przeczytać, że:

Bez wątpienia obrzędowość chrześcijańska symbolikę zająca przyswoiła sobie z wierzeń pogańskich i w konsekwencji stworzyła kompozycję dość niezwykłą. Znany z popularnej świątecznej ikonografii wielkanocny zajączek „znoszący” jajo stał się zwielokrotnionym w planie przedstawienia symbolem  wiosennej odnowy życia” – pisał Piotr Kowalski w książce „Znaki Świata” 

Skojarzenie zająca z Wielkanocą sięga kilka wieków wstecz, kiedy to pojawiły się obrazki przedstawiające te zwierzątko w sąsiedztwie jajek wielkanocnych. Nie wiadomo jednak do końca, gdzie jest źródło tej symboliki.

Na ten temat krążą różne teorie, spośród których najbardziej popularne są dwie. Pierwsza – że jest to nawiązanie do tradycji składania podatków w naturze. Druga – że pojawienie się tego zwierzęcia niejako zwiastuje wiosnę, a przecież Wielkanoc to jest święto ściśle związane z tą porą roku. Nie bez znaczenia może być też fakt, że kiedyś w Anglii tuż po świętach wielkanocnych rozpoczynał się sezon polowań na zające.

W Polsce pewien związek z tradycją zajączka wielkanocnego ma też zwyczaj zwany „zajączek”, popularny w Wielkopolsce i na Śląsku. Nie jest to nasz rodzimy zwyczaj, ale przyszedł do nas z Niemiec. Polega na tym, że po śniadaniu wielkanocnym domownicy udają się na poszukiwanie ukrytych prezentów.

cytat dosłowny

pexels-photo-247373.jpeg

1 myśl w temacie “Wielkanocne Grincze – czyli kto boi się świąt?

  1. za rok chowamy sobie prezenty i szukamy! :*

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close