Jak radzić sobie z uczuciem przeciążenia?

Ostatnio na jednym z portali przeczytałam list kierowany do tych z Góry z prośbą o wyjaśnienie jakim niby cudem matka trójki dzieci ma żyć zdrowo. Chodziło o jakieś tam założenie polityki rodzinnej prowadzonej przez obecny dyktat. No nieważne.

Ogólnie Einstein miał rację sugerując, że gdy skapnie na nas łaska Internetów to poprzewraca się nam w głowach (a myślałeś, że gdzie – hmm?). Jako społeczeństwo nie dojrzeliśmy jeszcze do wszechogarniającej potęgi mediów i po prostu się gubimy. Widzimy ładne Panie w gazetkach, modne dzieci z ajfonami… nieustannie zmieniające się trendy modowe, zdrowotne i tak dalej. Po prostu nie da się za tym nadążyć. I powoli krok po kroku żyjąc w tym świecie presji środowiskowej w końcu głupiejemy w pogoni za szczęściem.

Ja Wam wyjaśnię jedną sprawę. Człowiek albo jest szczęśliwy, albo nie. Nie da się ze strutej duszy zrobić śpiewającego ptaszka. Tak mi się wydaje. Jest jednak sposób na to by radzić sobie odrobinkę lepiej. Jak?

Ano właśnie. Najważniejsza jest samoświadomość. Na co dzień raczej sporo ludzi nie wie albo zapomina o tym, że nie są mędrcami. Trzeba umieć zaakceptować podstawowe fakty jak to, że nie mamy szans wiedzieć wszystkiego i nie jesteśmy nieomylni. Co więcej nasz punkt widzenia to jeden z siedmiu miliardów na tej ziemi i naprawdę niekoniecznie interesuje innych. Nie wspomnę już o tym, że nikt nie jest od nas lepszy z tytułu tego co posiada. Mamy wartość immanentną (sprawdź sobie – to w celach nauki).

Mając to na uwadze jesteśmy o krok bliżej tego potocznie rozumianego spełnienia. Ja długie lata uczyłam się odnajdywania w realiach. To nie przyjdzie ot tak. Jako nastolatka musiałam ogarnąć, że media potrafią fałszować obraz świata i nie mogę wierzyć wszystkiemu co widzę (okazało się, że Britney wcale nie jest dobrą piosenkarką). Do tego każdy aspekt naszego egzystowania w ówczesnej Polsce przekształca się z prędkością światła – i dlatego właśnie usilne podążanie za tym co aktualne mija się z celem. Trzeba sobie wypracować własne ścieżki. Styl życia. Nie oglądać się za bardzo.

Podobnie sprawa ma się z pieniędzmi. Czasy się zmieniły i nie ma już gratisowych mieszkań dla zawodów uprzywilejowanych. Są za to kredyty. Teraz kobiety też muszą pracować by utrzymać rodzinę. Jest więc oczywiste, że mimo względnego zjawiska bogacenia się społeczeństw nasz dobytek nie będzie już wyglądał tak jak w latach ’60 gdzie prawie każda familia żyła z pensji jednego mężczyzny. To, że musimy pięć lat odkładać na dobre auto naprawdę nie jest wstydem (ja się do dzisiaj nie dorobiłam, ale jestem studentem).

Polecam więc przede wszystkim zmierzyć się z codziennością i wyluzować. Jeśli czasem odpuścimy naprawdę nic się nam nie stanie. Galaktyka Andromedy nadal będzie wyglądać tak samo. A bez wątpienia pozwoli się to nam wewnętrznie uspokoić. Pamiętam jak jakieś dwa lata temu jechałam do pracy. Miałam od rana mnóstwo roboty na uczelni i o tej szesnastej byłam naprawdę zmęczona. W pewnym momencie stwierdziłam, że… dosyć. Wysiadłam z autokaru i poszłam na lody. Spędziłam w parku dobrą godzinę. Nie wylali mnie, a dzięki temu w następnych dniach zrobiłam dwa razy więcej. Czasem powinniśmy udowodnić sobie, że możemy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close