Po czym poznać, że produkt jest nieświeży?

Ostatnio z M. otworzyliśmy koncentrat pomidorowy, który stał w lodówce chyba z miesiąc. Coś tam zażartował, że on by zjadł – miałam robić pomidorową. I mówię mu, że jest zepsuty bo zrobił się bombaż. O ludzie… chyba z piętnaście minut śmiał się ze mnie, że wymyśliłam sobie to słowo. Przysięgałam, że nie. W końcu powołałam się na swój przepotężny autorytet technologa żywności i włączyłam… Wikipedię. Czarno na białym. Chyba coś tam czasem wiem, no nie?

Co to jest? Bombaż to proces polegający na wydęciu wieka puszki czy nakrętki powstały w wyniku nagromadzenia się gazów (np. siarkowodoru, amoniaku). Informuje nas o tym by zachować ostrożność i najlepiej nie otwierać tego, co kupiliśmy. Trzeba zwracać na to uwagę.

Sprawa jest poważna, mówię Wam. Spożycie towaru, który podlega procesowi fermentacji i wytrącenia się dużej ilości dwutlenku węgla może przyczynić się do aktywacji przetrwalników Clostridium botulinum (mikrobiologia też była) i w rzadkich przypadkach grozi Wam zatrucie jadem kiełbasianym. Przeżyć byście tego nie chcieli, bo to jedna z najsilniejszych wytwarzanych przez bakterie toksyn. Co gorsza – uszkadza Wasze neurony. Jak nie chcecie zwiększać ryzyka wystąpienia Alzheimera to odżywiajcie się porządnie. W Polsce w 2008 roku zanotowano aż 46 przypadków – z czego jeden z najwyższych odsetków wystąpił u nas w kujawsko-pomorskim.

Jak rozpoznać zajście tego procesu? No to nie wygląda tak, że denko jest mocno wygięte. Po prostu wciskając lekko palcem możecie wyczuć napór lub zerkając z boku na opakowanie zobaczycie niewielkie wzniesienie ku górze. I do śmieci.

Gdzie można się z tym spotkać? Przede wszystkim domowe wyroby – niewyparzone, źle przechowywane mięso czy kiełbasy oraz wszelkiego rodzaju konserwy. Mięsne, warzywne – jakich byście nie wymyślili. Bombaż z kolei dotyczy wszystkiego co ma opakowanie metalowe lub zamykane na zakrętkę. Koncentraty czy majonezy i tym podobne, owoce i warzywa oraz mleko.

Zdziwiło mnie, że M. o tym nie wiedział. W końcu jest inżynierem. Jak dla mnie to on powinien wiedzieć wszystko 😉 – wiesz, że to żart – wydawało mi się to takie powszechne i oczywiste. Zapomniałam, że ja cztery lata zajmowałam się żywnością i nie zawsze to co wiem krąży po domach na co dzień. Mam nadzieję, że zainteresuje Was temat i poszperacie nieco więcej po sieci. Przy okazji – udostępniajcie znajomym by również wiedzieli. W końcu ze zdrowiem nie ma żartów.

pexels-photo-262947.jpeg

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close