Dlaczego Twoja strona nie jest popularna?

Ja wiem. Zerkacie na fanpage i myślicie „dwieście lajków, a co ona będzie mnie uczyć”… ale dzisiaj polubienie nie oznacza, że masz na blogu stałego bywalca – dlatego powinieneś przeczytać ten artykuł. Swego czasu zdarzało mi się pisać dla Onetu (gdy istniała jeszcze blogosfera) i ten post dedykuję każdemu, kto para się tworzeniem w sieci. Na różnych stronach czytacie o tym jak zwiększyć u siebie ruch. Ludzie, którzy znają się na tym staffie oferują Wam często całe kompendia. Narzędzia typu Google Analytics, pozycjonowanie i tym podobne istotnie pomogą użytkownikom Internetu trafić na Waszą witrynę. Także nie jesteście okłamywani. Musicie pamiętać jednak, że po pierwsze – spore grono czytelników stanowią inni blogerzy. Twórcy tych porad wiedzą o tym i chcą Was po prostu zatrzymać, chwycić na przynętę. Druga sprawa – te toolsy są dobre, jeśli masz już publikę. Naprawdę nie potrzeba Ci pakietu za stówę dla trzech odbiorców.

W dzisiejszych czasach przyciągnięcie uwagi przypadkowej osoby nie jest problemem. Tylko zadajmy sobie podstawowe pytanie: kim są ludzie, którzy do nas zaglądają i co im oferujemy? Odpowiadając na pierwszą z tych kwestii – wielu początkujących działaczy stara się zadowolić wszystkich naraz. Nie ma sprecyzowanej grupy, designu, tematyki. Ot, mały sajgon. Przeciętny zjadacz chleba wchodząc na topic typu przepis na karpia ziewa, bo widział coś takiego milion razy. Tak więc wejdzie i wyjdzie jak nie odnajdzie niczego sensownego dla siebie. Sama tak robię.

Stawiając kroki w tym małym światku nie skupiajcie się na tych tam co są gdzieś w sieci, bo dużo czasu minie zanim nauczycie się dla nich pisać, zanim ich zainteresujecie. Na razie przypomnijcie sobie jak wyglądały Wasze początki. Wchodziliście na cudze profile czytając na odwal dwie publikacje by zaciągnąć kogoś do siebie? Tak było, prawda? A jednocześnie zapominaliście o tym, że Wasi pierwsi followersi są dokładnie tacy sami, z reguły w podobnym położeniu.

My w Polsce mamy paskudną manierę od której nasza przestrzeń niestety nie jest wolna. Jest nią tak zwane cebulactwo. Nie, nie obrażam nikogo. Staram się skłonić Was do refleksji nad swoimi działaniami, wesprzeć. Czasami by komuś pomóc trzeba nim potrząsnąć. Na czym ono polega? Już tłumaczę.

Klikamy na jakiś tam adres, od łaski damy udostępnij i błagamy by ktoś zawitał na naszej www. Wydaje się nam, że jak zrobimy tak milion razy to przecież cały świat będzie nas ubóstwiał. Potem mijają miesiące pisania, wydajemy coraz więcej środków i energii – wszystko na marne, a przecież obiecali nam sławę. Problem polega na tym, że każdy tak myśli i dlatego Twój jeden comment na stu portalach niczego nie zmieni. Społeczność blogerów jest potężna, a żyje monopolem. Na miliony użytkowników na świecie mamy takie same ilości osamotnionych pisarzy. I to właśnie przez wspomniane zjawisko.

Pomyślcie przez chwilę… wyobraźcie sobie, że jesteście na pustyni. Obok Was w jaskini mieszka grupa ludzi. Idzie zimna noc, lwy krążą dookoła. Jak sądzicie – czy lepiej będzie Wam nazbierać sobie trochę krzaków i zostać samemu, czy przynieść kilka posłań i spać z innymi? Nigdy nie osiągniecie sukcesu pracując na własną rękę, tylko dla siebie – bo uniwersum blogowe to złożona sieć kontaktów. I tak jak w każdej grupie społecznej do przetrwania potrzebna jest kooperacja. Zasada każdy sobie rzepkę skrobie prowadzi tylko do tego, że spędzacie godziny na produkowaniu dla własnego ego.

A na czym polega współpraca? Na wspólnych eventach, promowaniu swoich stron nawzajem, rzetelnym śledzeniu innych blogów – nie losowych, lecz takich co rzeczywiście nas zaciekawiły. Razem zyskujemy. Na tym to polega. Pomyślcie ilu fanów moglibyście mieć, gdyby oni nie rozumowali tak samo jak Wy. Każda cegiełka do której dociera ta odwieczna prawda zmienia całokształt. Nie ma nic za darmo w życiu – musicie coś wnieść by potem wynieść.

Odnosząc się do tej drugiej kwestii – to nie jest prawda, że wystarczy wystukać kilka zdań na klawiaturze by być znanym. Co więcej – nie każdy ma na to szansę. Dam Wam przykład. Jakiś czas temu zarejestrowałam się na Facebooku w kilku grupach dla blogerów po to by je śledzić. I wiecie co zauważyłam? Fanpejdże z kilkunastoma tysiącami polubień a na nich jakieś chaotyczne grono osób piszących daj koment, odwdzięczę się. Kurwa, serio? (przepraszam). Co to jest, promocja w Biedronce? Za to tym czego zdecydowanie brakowało była zwykła, ludzka współpraca i życzliwość.

Zrobiłam mały eksperyment i po prostu się przywitałam. Co pięć sekund pojawiały się odnośniki z jakimiś przypadkowymi hasłami – ale czy myślicie, że ktokolwiek odpowiedział na zwykłe cześć? I teraz nasuwa się taka kwestia… co Ci ludzie tam robią? Do kogo kierują swoje sposoby na promienną cerę i czyste skarpety? W ogóle wiedzą w jakim są miejscu? Zrobiłam to co wszyscy – czyli przeleciałam okiem kilka z tych propozycji i wyłączyłam stronę zniechęcona jakbym oglądała Dziennik TVP.

Jestem osobą, która ma wewnętrzną potrzebę zmieniania na lepsze. Zastanowiłam się co można by było zrobić, żeby to jakoś im tam grało. Byłam przekonana, że potrzebują kierunkowskazu. Utworzyłam event Akcja wsparcia – blogerzy na plus! Umożliwiłam zgromadzonym (a było ich jak mrówków) zawarcie między sobą rzetelnej relacji partnerskiej. Zapisało się tam trochę nazwisk, pod wydarzeniem pojawiało się bez przerwy chętna! Akcja ruszyła i cisza, bo nie potrafili przeczytać trzy zdaniowego Regulaminu. A potem wymyślają dla wszystkich recenzje, próbując wpłynąć na nasze opinie…

Blogowa prostytucja

Inną sprawą jest fakt tego, co dzieje się na takich sieciowych meetingach. Dwa dni temu na jednym dziewczyna napisała komentarz obs/obs. I ja przez chwilę zdumiona myślałam nad tym o cholerę jej chodzi. Dotarło do mnie, że to znaczy dokładnie obserwowanie za obserwowanie. Gdybyście zobaczyli moją minę…

Narażam się teraz na ostracyzm, ale nie jestem tu dla ludzi tego pokroju. Z mojej perspektywy coś takiego wygląda tak jakby prostytutka zjeżdżała klientowi z ceny. Zapytałam tą Panią po co ona w ogóle prowadzi swoją działalność. Zablokowała mnie natychmiast – rozumiecie, dla niej nieważne było to czy wnosi coś merytorycznego… błagała o uwagę. Powiem wprost… no nie jest to postawa wysokich lotów. Mnie cieszy każdy czytelnik, który nauczył się czegoś z tego co tu zamieszczam i z chęcią wrócił.

Ostatnią rzeczą jaką powinniśmy sprzedawać jest nasza godność. Nieważne czy tutaj, czy w życiu codziennym. Jeżeli dla kogoś lajk jest ważniejszy niż gość i jego wrażenia/opinia to nie powinien się za to brać – i tak niczego nie wskóra. Z ręką na sercu zaświadczam Wam, że śledzący nasze wysiłki nie są kretynami i potrafią wyczuć przysłowiowe gó*** na kilometr. Wracam z tej dwudniowej wędrówki przez świat owych kurtyzan i wierzcie mi, że tęskniłam za Waszą inteligencją i normalnością… każda mądra uwaga jaką do mnie kierujecie sprawia, że zapominam o tym co tam widziałam.

 

 

 

19 myśli w temacie “Dlaczego Twoja strona nie jest popularna?

  1. Bardzo dobry post! Jestem takiego samego zdania

    Polubienie

    1. Mam nadzieję, że przeczytałaś artykuł 😉

      Polubione przez 1 osoba

  2. Ja miałam w toku kilka współprac na zasadzie wspólnych wzajemnych wpisów gościnnych, niestety jakoś wszystko ucichło i do tego nie doszło. Jestem początkującą blogerką ale ze swoimi pewnymi zasadami, które może nie wywołają u mnie 6cyfrowej liczby wizyt na stronie ale wolę nie zaśmiecać własnej strony „śmieciami” (no wybaczcie) z chińskich stron czy współprac na zasadzie płatnych postów niezwiązanych ani trochę z tematem bloga.
    Moim głównym założeniem było rozwinięcie wiedzy kosmetycznej i świadomości każdej czytającej kobiety.
    Z Twoim wpisem się w 100% zgadzam. a zwłaszcza z tym, że ilość przysłowiowych lajków pod postem na stronie fb nie jest adekwatna do ilości czytających i wiem, że dużo osób z mojego bliskiego otoczenia je czyta ale nie pozostawia śladu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Słuchaj – jak masz dobry target i piszesz z sensem to ja chętnie mogę z Tobą na takiej bazie spróbować. Akurat moją ideą jest integracja tego światka, bo tak to się powinno odbywać. Jeżeli nie uprawiasz wspomnianej prostytucji, a znasz się na tym co robisz to jesteś cenna. I nie przejmuj się początkowym brakiem obecności innych. Zajrzę do Ciebie.

      Polubienie

  3. Według mnie blogi odchodzą do lamusa. Ludzie pragną krótkich treści, zdjęć, streaming video. Blogi, które się wypromowały zrobiły to kilka ładnych lat temu, kiedy zwyczajnie była na nie moda. Dziś to bardziej pisanie z pasji, miejsce gdzie można spotkać ciekawych ludzi. Masz rację, że na popularnych blogach aktywność wykazują głównie inne popularne blogerki…taka samonapędzająca się machina. Tylko czy w blogowaniu faktycznie o to chodzi, lajk za lajk, komentarz za komentarz…Bardzo fajny post i trafne przemyślenia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tu masz rację, owszem – bo jesteśmy społeczeństwem konsumpcyjnym, 2.0 – a nawet 2.0 + i stawiamy na łatwe, płytkie treści. Naturalnie, że najwięcej skorzystali prekursorzy. Taka kolej rzeczy i zgadzam się z Tobą. Z drugiej strony prowadząc www powinnaś mieć wiarę, że to zadziała 🙂 Myślę, że ważne jest zrozumienie pewnych spraw. Jeżeli promujemy cudzy produkt to wiadomo, że sami nie wskóramy wiele. Każda firma ma masę ludzi od sprzedawania swoich rzeczy i jest się wtedy cegiełką w murze ofert handlowych. Bloger powinien reprezentować coś sobą – nie marką, którą reklamuje – co nie?

      Polubienie

      1. Ciężko mi ocenić tą kwestię, nie reklamuję produktów i nie jestem marką:) Dla mnie blogi dzielą się na dwa typy- te pisane z pasji i te pisane w celach zarobkowych. Bloger, który pisze w celach zarobkowych zawsze będzie reprezentował markę, jeśli nie będzie nie zarobi…najważniejsze, aby wybierała zlecenia i reklamował to co jest zgodne z jego przekonaniami.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Niewielu znam takich, bardzo duża liczba popełnia ten błąd, że od razu szuka kasy – zanim jeszcze znajdzie czytelników… zanim ich słowo będzie w ogóle coś znaczyć, a często niewiele wiedzą o tym co reklamują. Takie są moje obserwacje z tych grup. Tu na WordPressie jest zupełnie inaczej, trafiłam na sporo fajnych blogów i ludzi 🙂

        Polubienie

  4. Moja pisanina, to moja terapia. Adres ma psycholog.. Nie zależy mi na poczytności, kto chce niech zajrzy, komu nudne niech wyjdzie. Nie zarabiam na tym. A miło jest gdy znajdzie się ktoś kto przyklei się do Ciebie i jest, a Ty z nim. Po prostu. Jestem dopiero od roku (w czerwcu) i to z kilku miesięczna przerwą na chorobę. Czy naprawdę zależy nam na lajkowaniu? Ja lubię Ciebie czytać. Jesteś taka zwyczajna, młoda i mądra.

    Polubienie

    1. Ogólnie jesteś moją ulubioną babeczką na tym blogu, bo jakoś tak się uzupełniamy. Masz doświadczenie i jednocześnie taki spokój wewnętrzny w sobie… i … dziękuję Ci. Bo tak jak mówisz – nie chodzi o lajki. Jak ktoś bloguje dla „sławy” to nie bloguje o niczym.

      Polubienie

  5. Dzięki! Tego mi było na dzisiaj trzeba. Takiego potwierdzenia tego, całego cyrku. Pozdrawiam serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. 🙂 nie warto tracić czasu na miejsca jak te o których pisałam…

      Polubione przez 1 osoba

  6. Otóż to, jeśli bloger pisze ciekawie i szczerze, zawsze znajdzie czytelników, mniejsze lub większe grono, ale stałe. Pisanie dla lajków? Ale po co? Co lajki zmienią? Nic. Chyba że chodzi o dowartościowanie swojego ego.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

    1. Ja w ogóle byłam w szoku… jakieś niepoważne dzieciaki co ledwie gimnazjum skończyły piszące like/like i ten totalny brak jakiejś wartości pisarskiej, polotu… czegokolwiek. Tra-gedia. Mądrze gadasz 🙂 Jak Wy wszyscy tutaj zresztą, dlatego cieszę się, że to właśnie tacy są moi czytelnicy… normalni, ogarnięci, z czymś sensownym do powiedzenia.

      Polubienie

  7. Sfera Rozwoju 2 czerwca 2018 — 11:19

    Ja swojego czasu byłam trochę przygnębiona „pisaniem dla samej siebie” i słabymi zasięgami na FB, więc dołączyłam do jednej z takich grup na FB, myśląc, że uda mi się poznać jakichś fajnych blogerów, może też zyskać kilkoro nowych czytelników… Ale gdzie tam. Odeszłam z grupy, bo jedyne, co tam było możliwe to uzyskanie lajka (lajka za lajka oczywiście) od osoby, która, przepraszam, w dupie miała o czym w ogóle piszesz, a komentarze pod wpisami na blogu to była jakaś totalna ściema. Typu: napisałam cały post o rozwoju, że mam go już trochę dość, co oczywiście obszernie rozwinęłam w samym tekście, przecież wiadomo, że nie chodziło mi o całość dziedziny rozwoju.. to jakaś laska skomentowała, że ona się nie zgodzi, bo rozwój jest bardzo ważny, nosz kuźwa mać 😀 Gdzieś mam takie komenatrzyki na siłę, wolę nie mieć ich w ogóle. Także plus za tekst, swoją drogą kiedyś też go poruszyłam u siebie [„Wprowadzam zmiany i nie zawaham się o nim powiedzieć”] 😉

    Polubienie

    1. Wiesz, bo człowiek jak pisze to faktycznie chciałby, żeby ktoś jednak uczestniczył w tym wszystkim… ale tam tak jak mówisz w ogóle nie chodziło o to. Tych dzieciaków istotnie nawet nie obchodziło o czym wzajemnie piszą… byleby lajki się zgadzały. To tragedia jest i kompletny brak zrozumienia czym w ogóle jest blogowanie i blogosfera. Ale właśnie tu u nas na WordPress jest na szczęście totalnie inny klimat. Rozwój to jest tak szerokie pojęcie…

      Polubione przez 1 osoba

  8. Prowadzę wiele lat blogi, popularności zero. Nie prowadzę zarobkowo, nie kiedy dostane bartera za free produkty. Tak ogólnie opisuje swoje własne rzeczy, produkty. Ludzie zaczęły mnie krytykować, że robię złe zdjęcia dlatego nie mam oglądalności. Nie mam kwiatów na zdjęciach, to jest obowiązkowe teraz na instagramie. Inaczej nie masz co się na nim pokazywać. Firmy do współpracy to pytają się tylko ile komentarzy mam na blogu [mam wyłączone, to piszą lol, nie mamy o czym rozmawiać], ile mam obserwatorów, zasięgi, etc. Powoli tracę chęć prowadzenia bloga.

    Polubienie

    1. Mogę Ci poradzić ze strony praktycznej jedną rzecz – olej współpracę z jakąkolwiek firmą i zacznij blogować. Bardzo wielu blogerów robi ten błąd, że zanim ściągnie do siebie ludzi już szuka form zarobku, współpracy, promowania marek i innego tego szajsu – wtedy nie ma nic do przekazania ludziom, którzy przychodzą na blog, bo wszystko skupione jest na reklamie. Jeśli reklamujesz – to oceniają, mają prawo. Jeśli piszesz z pasji, bo chcesz się czymś podzielić, zarażasz ludzi dobrą energią to z Tobą zostaną. Ja na przykład prowadzę blog od marca, z miesiąca na miesiąc odwiedza mnie coraz więcej osób, fanpage zaczyna kwitnąć… a ja – ja nie pracuję dla nikogo. Nie dostaję ani złotówki z namawiania ludzi do skorzystania z czyjegoś towaru. I nie zamierzam – robię to dla mnie, dla Was, robię to z pasji. Mówię szczerze, jestem tu sobą. I myślę, że dlatego tyle osób ma to serce by mi towarzyszyć.

      Jeszcze raz – olej firmy i zacznij blogować 🙂 Wszystko przyjdzie z czasem.

      Dla mnie liczy się na przykład wsparcie moich fanów… niczego innego nie potrzebuję.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close