Czy ze stresem można sobie radzić?

Zanim przejdę do głównego tematu muszę się Wam wytłumaczyć. Zajrzeliście tu i zobaczyliście zmiany. Po prostu nie ma już co ukrywać… blogowanie stało się dla mnie czymś więcej i wiem, że tu zostanę. Na pewno na długo. Wiem też, że mnie nie opuścicie – jesteście dla mnie ważni i to dla Was 😉 <3. I nie chodzi o żadne lajki czy subskrypcje (przecież pamiętacie, że moje hasło przewodnie to pieprzyć fejm, liczą się ludzie). Zawsze sami dajecie mi znać, że tu byliście i dzięki temu wiem, że jestem doceniana… że niczego nie wyżebrałam. To mi daje satysfakcje… myśl, że wspieracie mnie dobrowolnie.

Coraz częściej zaglądam na Wasze profile by sprawdzić jak się macie, bo czytając komentarze jakie zostawiacie widzę, że dzieje się u Was coś nowego. Ostatnio jedna dziewczyna wstawiła na moim fanpage zdjęcia ze swojej hodowli króliczków 🙂 No podbiła tym moje serce, bo były słodsze niż… w sumie nie wiem co. To przecież króliczki. Są nieporównywalne z niczym. A jedna z Was napisała niedawno super artykuł o rodzeniu dzieci <3. Nie będę z imion wywoływać, bo szanuję tą prywatność jaką tu mamy.

Jestem trochę zmęczona. Do późna pracowaliśmy z M. nad poprawkami by ta strona miała ręce i nogi (mam nadzieję, że się Wam podoba. Nie spaliśmy do 4). Napiszcie mi proszę co sądzicie – potrzeba czegoś?

No ale to tak na marginesie. Wczoraj byłam na obchodach z okazji 100-lecia niepodległości zorganizowanych min. przez Urząd Miasta w Toruniu. Poza tym, że dobrze się bawiłam przeżyłam też chwilę pozytywnego stresu w podmiejskim bunkrze z II WŚ. Nastraszyli mnie nieco tą wojskową dyscypliną i symulacją wojny przez co przypomniałam sobie, że przecież na co dzień wszyscy mamy sporo trudnych spraw i niekoniecznie umiemy je przekuć na coś budującego. To zupełnie normalne.

Na każdego z nas działa coś innego, prawda? Bywa, że opowiadamy bliskim o czymś co nas zdenerwowało a oni mówią a tam – daj spokój, to nic poważnego. I wtedy myślimy kurcze, łatwo Ci mówić. Chciałbym/chciałabym, ale nie umiem.

Radzenie sobie z negatywnymi emocjami jest trudne dla większości między innymi z powodu tego, że nie do końca rozumiemy dlaczego reagujemy na pewne sytuacje tak a nie inaczej.

Na swoich studiach ponad pół roku spędziłam na badaniu mechanizmów odpowiedzialnych za to jak nasze ciało funkcjonuje w tej sferze. Nie będę Was zamęczać biologicznymi aspektami. Na początek warto zwyczajnie podkreślić fakt, że nasz mózg NIE ODRÓŻNIA stresorów fizycznych od psychologicznych. Co to oznacza? To, że niezależnie od tego czy grozi Ci śmierć z rąk nożownika, czy jutro masz rozmowę kwalifikacyjną Twoje ciało będzie „czuło” to samo w obu tych okolicznościach (chodzi o rodzaj i stężenie specyficznych hormonów we krwi – adrenalina, noradrenalina, kortyzol czy glikokortykosteroidy).

Z czego to wynika? Wyjaśnienie jest wręcz prozaiczne. Czy w swojej kuchni macie kilka kuchenek do gotowania różnych typów potraw? Nie, prawda? Bo to niepraktyczne. Tutaj działa to tak samo. Ewolucja oszczędza tam gdzie może. Ma to swoje plusy i minusy, bo za czasów gdy musieliśmy wiać przed mamutami na sawannie ten niezwykle czuły i sprawny system szalenie się nam przydawał. Inaczej jest współcześnie, kiedy nasze problemy trzeciego świata dotyczą opłacenia rachunków za nowego smartfona…

Jest jednak sposób na to by nieco oszukać swój system poznawczy. Po sobie wiem, że w niektórych przypadkach biofeedback istotnie działa. Zauważcie, że odruchy i reakcje fizjologiczne są automatyczne, ale ich odgórna kontrola już nie. W pracy, na studiach czy w życiu prywatnym jak każdy miewam gorsze momenty. Korzystam wtedy z powszechnie stosowanej przez większość (choć nieświadomie) racjonalizacji – to efekt psychologiczny, który opanowaliśmy doskonale i pozwala nam chronić swoje kruche Ja przed poważnymi wstrząsami.

# 2 kroki

Najwięcej głupich decyzji podejmujemy właśnie pod wpływem silnych bodźców… powiemy coś czego za chwilę żałujemy i tym podobne. Ważne jest by wypracować w sobie nawyk zatrzymywania się chociaż na sekundę zanim wybuchniemy. Nie przyjdzie to łatwo, bo wymaga wielu prób. Z czasem zobaczysz jednak, że dzięki takiej autokontroli unikniesz niepotrzebnych konfliktów z otoczeniem. Najlepiej sprawdza się to w sytuacjach mniej personalnych – urzędy, sklepy czy wszędzie tam, gdzie musisz coś załatwić (przełoży się to bezpośrednio na Twoje powodzenie).

Mam nawet fajny przykład ze swojego życia. Jak się zatrudniałam w nowej firmie to wysłano mnie do lekarza medycyny pracy na badania. Miałam wyjątkowego pecha, bo to było świeżo po Nowym Roku i porejestrowali chyba połowę kraju. Myślałam, że wyrobię się w godzinkę i nawet nie zjadłam śniadania. Na miejscu okazało się, że tą godzinkę to będę stała w samej recepcji. Wkurzyłam się oczywiście no ale co miałam zrobić? Nie mogłam przyśpieszyć otoczenia, ale… mogłam uspokoić siebie tam, gdzie inni mieli już dość.

Przede mną kobieta, która w ogóle nie miała skierowania próbowała dostać się bez kolejki. Niestety, ale była to typowa Karyna – przeklinała, wyłudzała litość na dzieci i sugerowała, że jak tego nie doniesie to straci pracę. Z jej winy wszyscy Ci, którzy tam stali wpadli w jakąś taką zbiorową … niechęć. Tupali zirytowani, bo w przeciwieństwie do niej ruszyli się z rana by zadbać o swoje interesy, a ona bardzo psuła już i tak nadszarpniętą atmosferę.

Wtrąciłam się i skrytykowałam aferantkę pocieszając przy tym młodą pielęgniarkę, która straciła już cierpliwość. Jej koleżanka ze zwykłej uprzejmości od razu dała mi numerek do odpowiedniego pokoju i od okulisty wyszłam w ciągu kilkunastu minut z wynikami w ręce.

Co jeszcze? Nie zawsze nasze zachowanie jest adekwatne do skali problemu, a jednocześnie nikt z nas nie chce być postrzegany jako niedojrzały. Dorosły człowiek powinien umieć przeanalizować całość tego z czym się mierzy. Rozłożyć na części. Wtedy okazuje się, że strach ma wielkie oczy a nasz świat wcale się nie wali… zawsze jest wyjście. I tego powinniśmy szukać zamiast liczyć na przysłowiowe zbawienie.

Ja mam w domu coś takiego jak lista obowiązków. Każdego miesiąca ją aktualizuję. Najzwyczajniej w świecie rozpisuje na kartce co muszę zrobić w danym okresie. Pozwala mi to skutecznie czuwać nad wszystkim, bo nie zapominam o niczym istotnym, wyrabiam się w czasie – a jeśli nawet nie, to wiem ile jeszcze przede mną i dzięki temu mogę się wewnętrznie przygotować. Raczej nie pozwalam się zaskakiwać w życiu.

Także moi kochani – spokój, analiza i kontrola. Im mniej w Was impulsywności, tym lepiej. Dla wszystkich.

ps – za błędy przepraszam, ale padam dzisiaj.

 

 

6 myśli w temacie “Czy ze stresem można sobie radzić?

  1. Każdy sobie chyba inaczej radzi ze stresem tak myślę. Strona łada, czysta, przyciągająca!

    Polubienie

    1. Z nas tutaj podejrzewam, że większość jest raczej świadomymi ludźmi. Raczej nie przyciągam innych, ale jak patrzę po ogóle czasem to sporo osób nie za bardzo potrafi sobie ułożyć swoje sprawy i reagują jak dzieci, jak ta babeczka właśnie co z Citomedzie była. Matka, a zachowywała się jakby z przedszkola wyszła 😦 To super, dzięki! Staraliśmy się bardzo…

      Polubienie

  2. Zaciekawiła mnie Twoja lista obowiązków. Muszę wprowadzić coś takiego do swojego życia. Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Bez bicia przyznam się Moniu, że w życiu nie udało mi się wywiązać z całej xD Zatrzymuję się gdzieś na 75% z reguły. Ps… chodziło o Twój artykuł, ale nie wiedziałam czy byłabyś zła, gdybym wstawiła do niego link 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ależ skąd. Cieszy mnie, że został wyróżniony przez Ciebie. 😉 Listę mimo wszystko spróbuję. 75 % to zawsze lepiej niż nic 😊 PS czuję jakiś sentyment do Twojego bloga. Pochodzę z Bydgoszczy i często też kiedyś bywałam w Toruniu. Przenosisz wszystkie wydarzenia na bloga, dzięki którym wiem co się w Polsce dzieje. Czekam na następne artykuły i pozdrawiam! 💙

        Polubione przez 1 osoba

  3. Moja siostra mieszka w Bydgoszczy… to byłyśmy w zasadzie rzut beretem obok siebie 🙂 Jak kiedyś przyjedziesz to zapraszam na kawę 🙂 ❤

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close