Jak rozpoznać oszusta? Nie dla ludzi o słabych nerwach.

Długo się zastanawiałam jak zatytułować ten wpis… ale chyba nie da się inaczej. Moja koleżanka ze studiów powiedziała kilka dni temu coś, co w pierwszej chwili mnie zaskoczyło…

no tak, ale taka jest prawda… nie znajdziesz w sieci prawdziwego zdjęcia – ja też tak robię, bo każdy tak robi…

Chodziło jej oczywiście o wszechobecnego Photoshopa i tak dalej. Może zdążyliście już zauważyć jedną rzecz – mianowicie to, że ja się nie maluję. Zawsze, gdy widzicie moją twarz jest całkowicie prawdziwa, dlatego nie myślę o takich rzeczach. Nie mam takich problemów. Ale w ogóle nie o to chodzi… nie będziemy tu mówić o makijażowaniu się. Nigdy. Są inne miejsca od czegoś takiego.

Od razu przypomniało mi to pewną smutną sytuację z przeszłości. Miałam bardzo bliską przyjaciółkę. Kiedyś siedziałyśmy w jej domu i opowiedziała mi, że poznała jakiegoś chłopaka przez sieć. W sensie, że założyła gdzieś konto. Pokazała mi je i … nie patrzyłam na nią. Jej avatar – to w ogóle nie była ona. I słuchałam jak opowiada mi o szczegółach nieprawdziwej sesji… ale po prostu nie miałam serca powiedzieć jej, że widzę kłamstwo. Miałyśmy po szesnaście lat. Nie mówi się czegoś takiego swojej best friend. Siedzisz cicho i krzywo się uśmiechasz, bo to taki wiek. Do szczerości trzeba dojrzeć na tyle by umieć wziąć odpowiedzialność za swoje słowa. Dziś pewnie wyczułaby moje… sama nie wiem. Było mi po prostu niezręcznie.

Jak już zaczęłam się nad tym zastanawiać to wlazłam na Insta. I … nie kłamię… nie poznałabym połowy ludzi, gdybym miała bazować na zdjęciu. Wpadliśmy współcześnie w pułapkę powszechnego zakompleksienia – i nawet nie chodzi o to, że ktoś tak robi ze wstydu, z braku akceptacji samego siebie. Czasami ślepo idziemy za tłumem. Tylko, że to nie jest dobre. Nie tylko ogólnie… pomyślcie jakie to ma konsekwencje. Mamy małe dziewczynki, które dorastają w świecie powszechnej ściemy. Potem nie potrafią spojrzeć na same siebie, bo ciągle widzą niedoskonałości do poprawienia. I po ulicach chodzą takie nastoletnie prostytutki. My patrząc na nie nie wiemy czy mają trzynaście, czy dwadzieścia lat…

A jak jest z nami dorosłymi? Daleko szukać nie trzeba. Nieudane randki z Tindera to już chyba legenda Internetu. To nie tylko przez zafałszowane profilowe… pierwsze spotkania często są o tyle trudne, że przestajemy być sobą. Znacie to? Ja nie. Mi M. zawsze mówił, że jestem zbyt swobodna w kontaktach z ludźmi. Nigdy się z nim nie zgadzałam w tej kwestii bo jest introwertykiem. Jego obraz jest równie cząstkowy co mój.

No ale… mimo, iż nie doświadczam tych barier to widzę je u innych. Za bardzo się starają – tak jakby zwykłe spotkanie dwojga ludzi było dziś czymś zupełnie nienaturalnym. To oczywiście ewolucyjnie uwarunkowane, że chcemy wypaść jak najlepiej. Gdziekolwiek byśmy nie byli. Tylko, że istnieją pewne granice.

Jeśli staramy się być kimś s-u-p-e-r tak bardzo, że odbiera nam to radość albo wolność osobistą to co my w sumie robimy ze swoim życiem? Ja nigdy tego nie rozumiałam. Wiadomo, że przecież media… media są winne wszystkiemu. Tylko, że koleś co powiększa modelce piersi na okładkę gazety nie ma obowiązku myśleć za nas. Bezrefleksyjnie za marchewką to podąża osioł, co nie?

A już najbardziej w świecie nie ogarniam szumu wokół kobieta pokazuje prawdziwe oblicze macierzyństwa albo modelka odkrywa cellulit. To nie jest żadna odwaga. To nie jest nic niezwykłego. I kreowanie normalności na coś niecodziennego tylko pogłębia to społeczne rozdwojenie jaźni… bo to naprawdę jest dla dorosłej osoby zaskakujące, że poród to nie wizyta u kosmetyczki?

Co śmieszne – pod takimi artykułami zupełnie zwykli ludzie piszą komentarze w stylu brawo! Sąsiadce też by gratulowały? No nie. A wszystko to nakręca machinerię podbudowywania ego. Z jednej strony jesteśmy bezkrytyczni wobec siebie, przekonani o swojej zajebistości… a z drugiej na każdym kroku szukamy czegoś, co ją potwierdzi. Tak się nie da żyć. I widzicie… czasami, żeby rozpoznać oszusta trzeba spojrzeć w lustro.

6 myśli w temacie “Jak rozpoznać oszusta? Nie dla ludzi o słabych nerwach.

  1. a tam gadanie, 90% osob mozna poznać i po prostu ładnie się obrabia ZDJĘCIE a nie OSOBĘ tak jak ty to mowisz. może z 10 procent maksymalnie tak obrabia fotki ze wygladaja jak inne osoby, wiec nie popadajmy w paranoję

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cześć, Jarku – się przywitam, bo pierwszy raz widzę 😉 Patrząc na to o czym mówisz masz rację. Mi bardziej chodzi o to, że ludzie w ogóle to robią… rozumiesz. Jak patrzysz po portalach to nie ma persony (wiadomo, że nie mówię o wszystkich, ale o sporym odsetku) co na profilowym nie pozuje, nie jest umalowana, nie próbuje jakoś ulepszyć swojego żywota czy siebie.

      Stąd się bierze ten show wokół tego, że ktoś znany pokaże coś zupełnie normalnego – bo ludzi dziwi zwyczajność w sieci. A zobacz… jakie uderzające są scenerie przedstawiane na Instagramie czy Facebooku w porównaniu z realiami.

      Jakby obca osoba miała oceniać nasz kraj tylko po zdjęciach ludzi z mediów społecznościowych to pomyślałaby, że wszyscy jesteśmy urodziwi i bogaci – bo to właśnie widzimy… zajebiście pięknych ludzi, pełnych pasji, z bogatym życiem towarzyskim z których połowa to już w sumie świat zwiedziła… a rozejrzyj się po ulicach. Gdzie oni są?

      Uważam, że obraz siebie jaki ludzie pokazują w mediach bardzo często kompletnie nie jest kompatybilny z ich prawdziwym życiem. Tylko czemu? Po co?

      Ja oczywiście widzę różnicę między lekkim makijażem, między super wycieczką czy nowym zajęciem a udawaniem kogoś, kim się nie jest.

      Polubienie

  2. True. Z drugiej strony, ludzie chcą fałszu.
    Z tym byciem super, to dziwna sprawa… bo super nie muszą się tym afirmować. I często przez masy nie są zauważani, że są super, co najwyżej dziwakami ;]

    Polubione przez 1 osoba

    1. Chcą fałszu. O właśnie … lepiej to ująłeś niż ja, ale dla mnie to jest absurd… bo to jedna z przyczyn dla której jako naród jesteśmy tacy zakompleksieni. Nie akceptujemy własnej zwyczajności.

      Polubienie

      1. Fajnie piszesz.Jestem starą blogerką, nie zgadzam się z poprzednim komentarzem. Czemu tak pesymistycznie podchodzisz do ludzi. To taka poza za którą chowają się całkiem fajni ludzie tacy jak Ty

        Polubione przez 1 osoba

  3. hm… to nie jest tak, że ja pesymistycznie podchodzę do ludzi. Przeciwnie – na co dzień w relacjach jestem bardzo towarzyska, otwarta, lubię poznawać nowe osoby i właśnie bliscy o tym wiedzą. Dużo się śmieję i dzieci mnie lubią. Bardziej chodzi o to, że jestem młoda, temperamentna, trochę jeszcze pyskata i nieraz brakuje mi dystansu. Nigdy nie miałam cierpliwości do zjawisk, które uważałam za głupie. To takie połączenie: młodość, temperament z refleksją i kontaktem z ludźmi 🙂 Czasami przez to może się wydawać, że jestem właśnie wroga czy nawet agresywna, ale ja zawsze oddzielam sprawę od człowieka. I nawet jak krytykuję jakieś zjawiska, to niekoniecznie znaczy właśnie, że krytykuję ludzi ogółem 🙂 Po mamie mam taki cięty język, ale pewnie kiedyś z tego wyrosnę 🙂 ❤ A w każdym razie liczę na to, że to z wiekiem przychodzi 😉

    A już najgorzej właśnie jak jest jakiś temat dla mnie drażliwy albo dotyczący czyjejś krzywdy… czasami brakuje mi jeszcze tej ogłady… ale staram się. Sporo wynoszę właśnie z blogowania, z tego że mam kontakt z większą liczbą ludzi i sprawiacie, że powolutku, ale się udaje 🙂 ❤

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close