Pozwól sobie popełniać błędy, bo warto.

– Julka, zostaw to! – krzyknęła młoda matka, chwytając swoją pięcioletnią córeczkę za rękę – ile razy Ci mówiłam, że masz nie wskakiwać do kałuży? Jak Ty wyglądasz?! Teraz musimy iść do domu i Cię przebrać.

Dziewczynka zapierała się nogami o chodnik by tylko zatrzymać mamę. Naprawdę nie chciała wracać.

– Idziemy, no już… chodź! – naciskała kobieta. W końcu była silniejsza. Wzięła dziecko na ręce i wróciła z nim do domu.

10 lat później…

– Ja nie będę z Tobą dyskutować! – krzyczała Katarzyna. Miała już powyżej uszu okresu dojrzewania swojej najstarszej.

– A nie możesz iść beze mnie? – odpowiadała nastolatka – Nie lubię ciotki Eli. Jest wredna i wścibska. Poza tym nie interesuje mnie siedzenie tam i wysłuchiwanie tych wszystkich historii wyssanych z palca.

– Słuchaj, masz pięć minut i widzę Cię na dole. Jedziemy, bo musimy. Ja też jej nie lubię, ale nie wypada. Pomyślałaś jakie ploty będą jak cała rodzina się zjedzie na jej osiemdziesiąte urodziny, a nie przyjedziesz Ty… jej chrześniaczka? – rzuciła po czym wyszła z pokoju nie czekając na odpowiedź.

15 lat później…

– Staszek, ja jadę! – zawołała Julka, chowając szminkę do torebki. Właśnie skończyła szykować się do rozmowy o pracę.

– A o której będziesz? – zapytał jej mąż, parząc kawę w ich nowym ekspresie. Sporo kosztował, ale wszyscy go im zazdrościli.

– Nie wiem, zjedz może na mieście, co? – zasugerowała, chwytając za klamkę. Śpieszyła się.

– No to powodzenia! – zawołał mężczyzna, machając jej ręką na pożegnanie.

Na sofie przed wejściem do sali rozmów czekały jeszcze trzy osoby. Kobieta rozglądała się niespokojnie. Zastanawiała się jakie ma szanse… w końcu to duża firma i dobrze płacą. Zawiesiła wzrok na dziewczynie wyglądającej na lat dwadzieścia po czym zaśmiała się cichutko do samej siebie… – chyba się uda, bo jak patrzę na tą wieśniarę… nitka jej wystaje z koszuli – pomyślała i od razu zrobiło się jej lepiej…

Nie dam sobie uciąć za to ręki… ale obstawiam, że to o czym piszę jest Ci bliskie. Spotykane na podwórku. My jesteśmy bardzo specyficznym, trudnym narodem – tak mi się wydaje. Nie do końca ogarniamy realia na co wpływ mają między innymi prowadzona polityka krajowa (gospodarka, rynek pracy czy edukacja) i przemiany cywilizacyjne (media itp).

Jednocześnie tradycyjne wzorce wychowania i relacji międzyludzkich ukierunkowane są u nas na krytykę, konflikty i dążenie do bycia idealnym w każdej sferze. Widać to wszystko bardzo mocno w Internecie. Jednym z większych problemów w tym obszarze jest powszechnie występujący hejt, który potrafił przyczynić się nawet do śmierci ludzi po drugiej stronie monitora (głównie dzieci i młodzieży podatnych na tego rodzaju zachowania).

Wiecie – to się nie bierze z powietrza. Tak właśnie jesteśmy wychowywani przez starsze pokolenia kultury dekad powojenno-komunistycznych i sami tak wychowujemy własne dzieci. U nas panuje rozdwojenie jaźni, bo z jednej strony mamy karty kredytowe i Iphony. Z drugiej zaś mam wrażenie, że nieco to wspólne pożycie na tej ziemi jest upośledzone.

Nie umiemy się dogadać między sobą, bo nie szukamy porozumienia. Bardzo często śledzę różne dyskusje w sieci i o ludzie… czego ja się tam naoglądam. Jeden drugiemu wchodzi na głowę bo gdzieś był, coś widział a poza tym to jest lepszy. Za każdym razem zwykła grupowa wymiana zdań staje się konkursem Miss Zajebistości, gdzie każdy koniecznie musi mieć rację.

A już mistrzami jesteśmy we wzajemnym wytykaniu sobie błędów… źle postawiłeś przecinek? Już jesteś nieukiem – co z tego, że być może masz autokorektę na kompie. Nie wiedziałeś, że produkt za jaki zapłaciłeś w sklepie na Allegro jest dwa razy tańszy? Musisz być strasznym kretynem… albo nie udało Ci się naprawić telewizora, bo się na tym nie znasz? O Jezusie… jaka z Ciebie jest niedojda życiowa.

Powiem tak – nie da się budować szczęśliwej zbiorowości na czymś takim. Najbardziej absurdalne moim zdaniem jest to, że my bezczelnie oceniamy zanim poznamy fakty. To jest dopiero hit. Pamiętacie ten klasyczny już film na YouTubie mahinuanen a po co to komuNa nim dwie starsze kobiety bardzo krytycznie wypowiadają się na temat tej używki – aczkolwiek od razu w oczy rzuca się to, że prawdopodobnie nic na ten temat nie wiedzą (nie potrafią jej nawet nazwać prawidłowo, ale opinię mają). 

Chciałabym zwrócić uwagę na kilka ważnych spraw. Potrzebujemy nieco odwrócić tendencje i zacząć się wzajemnie bardziej szanować ze względu na to, że na nas wzorują się młodsi. Oni potem (gdy to my będziemy w podeszłym wieku) będą podchodzić do nas tak samo jak my do siebie obecnie. Raczej nie o taką przyszłość nam wszystkim chodzi.

Żeby to zrobić każdy z nas musi odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania: czy jestem nieomylny? NIE. Czy inni są nieomylni? TEŻ NIE. Czy są ludzie, którzy znają się na czymś lepiej niż ja? TAK. Czy moja opinia jest jedyną słuszną i godną wysłuchania? NIE. Czy ja i inni ludzie mam prawo do wyrażania siebie bez jednoczesnego bycia za to gnębionym, jeśli nie sprawiam tym nikomu krzywdy? TAK. I najważniejsze z tych pytań – czy zanim coś lub kogoś ocenię poznaję fakty? TAK/NIE. Jak zawsze w życiu zmiany powinniśmy zacząć od samych siebie.

Miałam kiedyś taką sytuację… nie pamiętam dokąd, ale śpieszyłam się niesamowicie. Zatrzymałam przechodnia, żeby zapytać go o drogę. Świadomie lub nie wprowadził mnie w błąd przez co zmarnowałam kilka minut. Później (byłam już zgubiona) zaczepiłam kolejną osobę. To był mężczyzna w średnim wieku. Tupałam nogą no bo naprawdę czas mi się kończył, a on kręcił nosem i bardziej mamrotał niż mówił no chyba to w tamtą, tak mi się wydaje bo był tam kiedyś…

W końcu nauczona poprzednią sytuacją przerwałam mu i zapytałam wie Pan czy nie? W sumie to nieodpowiedziałDlaczego się nie przyznał, że najzwyczajniej w świecie po protu nie umie mi pomóc? Nie wiem. Może miał nadzieję, że sobie przypomni. Może chciał bym miała jakąkolwiek podpowiedź… efekt jednak byłby tego taki, że znów straciłabym nerwy na błąkanie się po mieście.

Może my się wstydzimy czy boimy popełniać gafy. Może wydaje się nam, że jeśli czegoś nie wiemy lub nie potrafimy to jesteśmy gorsi od kogoś kto wie i potrafi… ale posłuchajcie mnie – każdy z osobna i wszyscy razem – to nie jest prawda. Jaki byłby świat, gdyby było odwrotnie? Jak nudne byłoby nasze życie, gdyby nie było w nim nic czego moglibyśmy się nauczyć… nie tylko sami z siebie, ale i od innych. To naprawdę nie jest nic złego, bo nie mamy pod czaszką Intel Core i9-7900X.

Mi sporo czasu zajęło uświadomienie sobie tego, że nie muszę być perfekcyjna i mam prawo się mylić. Jestem dobra tylko w tym co lubię i to mi wystarczy. Cieszy mnie moja przeciętność w gotowaniu, brak umiejętności potrzebnych do samodzielnego naprawienia telewizora i to, że nie zrobię porządnego makijażu. Naturalnie jest też sporo spraw w których jestem very good, ale mój blog to nie miejsce na przechwałki.

Nie mówię o tym byśmy przestali dążyć do rozwijania się (w razie jakby ktoś nie rozumiał co chcę przekazać)… zachęcam jednak byśmy robili to rozumnie nie trwoniąc energii na bycie specem od wszystkiego (czyli od niczego) oraz byśmy pamiętali, że żyjemy w grupie a nie na Saharze. Inni ludzie powinni być dla nas źródłem inspiracji oraz wsparciem, nie wrogami publicznymi. Inaczej niedługo cofniemy się do prehistorii i zamiast rozmawiać będziemy rzucać w siebie kamieniami.

 

 

 

 

 

 

9 myśli w temacie “Pozwól sobie popełniać błędy, bo warto.

  1. Dużo w Tobie ognia! Mądrości życiowej, choć młoda wiekiem i duchem! I obiektywnego spojrzenia: a to na kobiety, że też winne w związkach, a to na speców od wszystkiego.. . Nie czaisz się, kto po drugiej stronie, tylko, co w sercu, głowie, to i w poście. Brawo za odwagę.

    Polubienie

    1. Świadomie lub nie – pociągnęłaś mnie za język, a że sama blogujesz to wiesz, że nas nie trzeba zachęcać do gadania xD My to mamy we krwi xD
      Kiedyś może opowiem Ci ile mnie kosztowała w życiu ta przedwczesna dojrzałość…

      A odnośnie tych spraw społecznych… mam taką obserwację, że nasze pokolenia i młodsze coraz bardziej się gubią. Jest za dużo nauki, za dużo pracy, za duża presja, za dużo wszystkiego czego być nie powinno. A zbyt mało swobody, radości i rozwoju – własnego i wspólnego.

      Nie czaję się to prawda, ale nie przychodzi mi to łatwo. Poruszam sprawy, które mogą podzielić ludzi w zależności od tego co im w duszy gra i ja o tym wiem, ale się tym absolutnie nie bawię. Myślę, że wielu z nas myśli/czuje podobnie, bo komu podoba się ta nieładna rzecz w sieci, jaką jest powszechny hejt i obrzucanie się błotem jak… no nie dokończę. Tylko nie powie o tym właśnie z obawy…

      To nie jest fajne, po prostu (ten cyrk na forach i ogólnie). To nie świadczy dobrze o człowieku i sama przez to przeszłam, jakoś dojrzałam do tego by się odciąć od takich zachowań… i próbuję. Ja byłam z tych, którzy bez problemu byli w stanie nazwać kogoś idiotą, bo mówił coś od rzeczy.

      Ale… życie ludzkie nie powinno się skupiać wokół czegoś takiego, bo co chcemy na tym wyhodować? Nie jest tak, że się nie obawiam krytyki. Oczywiście, że tak – ludzie są bardzo nierozsądni w kwestii „plucia słowami” i zbyt często zapominają o tym, że za sieciowymi komentarzami kryją się inni ludzie -i oni też mają swoje przekonania, doświadczenia i uczucia… nikt nie lubi być obrażany – choć to najmniejszy problem z tego wszystkiego, bo najmłodszych to dotyka mocniej niż powinno. I uczą się takiej błazenady od nas.

      Lubię blogować, czuję się do tego powołana 😉 Choć nie zamierzam dźwigać ciężaru grania pod publiczkę, nie chcę. Zawsze będę tu sobą.

      Polubienie

      1. No tak, w końcu to Twój blog, Twoje myśli.. A nie konkurs na naj… .

        Polubione przez 1 osoba

      2. 🙂 dokładnie! Nic pod publiczkę.

        Polubienie

      3. Tak trzymaj. 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Sfera Rozwoju 2 lipca 2018 — 09:45

    Ja przez długi czas miałam problem z tym, że czegoś nie wiem, bez względu na to czego dotyczyła ta moja „niewiedza”. Obecnie dalej od czasu do czasu wstyd mi, że nie wiem czegoś, co w, moim mniemaniu, powinnam wiedzieć, jednak staram się już być w tej mojej nieświadomości bardziej pewna siebie. Gdy ktoś reaguje „Serio nie znasz/nie wiesz???”, wzruszam ramionami i na luzie odpowiadam „Serio, nie wiem”. Bo wiem, że ten ktoś wie coś, czego nie wiem ja, ale jest też odwrotnie, ja wiem coś, czego nie wie ta osoba.

    Polubienie

    1. Ja na pierwszych studiach tak miałam – czułam, że muszę znać i rozumieć cały Wszechświat, bo inaczej nie jestem dostatecznie dobra. My niestety jesteśmy wychowywani do tego by wyrastać z poczuciem winy spowodowanym brakami, które są po prostu ludzkie i jak najbardziej normalne oraz co najważniejsze POŻĄDANE. Nie istnieje fizycznie możliwość bycia dobrym we wszystkim – po co w ogóle mielibyśmy żyć wszyscy na jednej ziemi, skoro każdy umiałby i wiedział wszystko? Myślę, że w XXI wieku ludzie powinni umieć akceptować fakt, że ewolucja nie bez powodu nas połączyła…

      Na pewno życie będzie dla wszystkich łatwiejsze, bardziej satysfakcjonujące. Ja się już z wiekiem przestałam tego wstydzić. Jesteśmy unikalni właśnie dlatego, że się różnimy. To na fanpage jedna dziewczyna pytała mnie o jakąś kwestię polityczną – ja się na tym nie znam, nie mam takiej potrzeby, są specjaliści od tego. Nie muszę tego wiedzieć (co za ulga). A mój znajomy w pracy do dziś nie może pojąć jak to możliwe, że nie obchodzi mnie polityka rozumiana w tym szerokim sensie (on się bardzo nią ekscytuje…).

      Musimy z tym skończyć, wszyscy. Jesteśmy wolnymi ludźmi.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close