Co zrobić, jeśli brakuje Ci czasu?

Niektóre sprawy są tak oczywiste, że na co dzień o nich zapominamy. Czymś takim jest właśnie gospodarowanie czasem w życiu. Wbrew pozorom to jedna z tych rzeczy, które trzeba sobie dobrze przemyśleć i najlepiej wiedzą o czym mówię ludzie permanentnie zajęci. Ci, którzy z rana zrywają się do pracy lub na studia, wychowują dzieci lub robią obie te rzeczy naraz albo jeszcze coś innego. Jest nas, jak sądzę, większość. Naturalnie są przypadki mieszczące się po przeciwnej stronie medalu, ale żony holiłudu nas – normalnych, przeciętnych – interesują tylko na ekranie (nie oglądam tego).

Wyznam Wam, że odkąd przyszło mi łączyć pełen etat ze studiami i blogiem odczuwam to szczególnie dotkliwie. Zresztą, znacie to z doświadczenia… wracasz z pracy – 17. Zjesz – 18:30. Posprzątasz, wykąpiesz się – 22. A dodać do tego pociechy i robi się północ. Nie da się żyć po prostu. Zdarza się, że po całym takim dniu zwyczajnie padam na twarz i nie mam siły chwycić za pióro… ale… ja jestem człowiekiem, który nie znosi nierozwiązanych problemów i w naturze mojej leży układanie spraw harmonijnie i symetrycznie. Nie lubię bałaganu w domu i nie lubię bałaganu w życiu, więc poradziłam sobie z zabieganiem i brakiem wolnego czasu. JAK TY TO ZROBIŁAŚ?

No cudów się nie spodziewajcie, ale powiem Wam, że odkąd wróciłam from work do domu zrobiłam zakupy, przyrządziłam posiłek, wyszorowałam alkowę, ogarnęłam pranie oraz poświęciłam czas M. a teraz piszę dla Was artykuł. I znajdę jeszcze chwilę na kąpiel. Udało mi się to z pomocą kilku ważnych zasad.

#planowanie

Ja nie umiem żyć z dnia na dzień i nie chcę. Odkąd pamiętam w mojej głowie zawsze były plany przynajmniej na najbliższe pięć lat. Wiadomo, że czas wszystko weryfikuje – raz wychodzi, raz nie… niemniej jednak cele w życiu są czymś, co pozwala nam się realizować i nie trwonić energii na niepotrzebne zadania. Można snuć wizje długoterminowe i krótkoterminowe. Te pierwsze pomogą nam trzymać się konkretnego kierunku na przyszłość, te drugie – wyrabiać się z codziennością. Prawda jest taka, że jeżeli mamy mnóstwo spraw na głowie, to nie możemy pozwolić sobie na przypadek bo marnuje to nasze ograniczone zasoby.

Z reguły gdy wiem, że czeka mnie ciężki dzień planuję wszystko dobę przed by w trakcie nic mnie nie zaskoczyło, bym o niczym nie zapomniała i bym nie musiała się pół godziny zastanawiać nad tym co jeszcze mam do zrobienia. Dla very busy people good plan to podstawa.

#ważne i ważniejsze

Choćbyśmy nie wiem jak bardzo tego chcieli nie da się panować nad wszystkim. Podobno geniusz włada chaosem, ale geniuszy jest mało. Kiedyś już mówiłam Wam o mojej magicznej liście obowiązków, którą uaktualniam każdego miesiąca by zobaczyć jak bardzo mam przekichane i ile jeszcze przede mną. Na niej zapisuję sprawy niecierpiące zwłoki oraz te, które mogą jeszcze poczekać.

Bardzo ważne jest też uświadomienie sobie, że w przyrodzie istnieje coś takiego jak ciąg przyczynowo-skutkowy i wiele potencjalnych zagadek do rozwikłania ściągamy na siebie sami. Terminowość jest ważna, bo każde opóźnienie generuje nam tylko jeszcze więcej roboty. Dla przykładu – wystarczy, że zapomnimy zanieść do urzędu jakiś kwit w terminie. I co się dzieje? Najpierw musimy tracić na dowiadywaniu się co teraz, potem zazwyczaj czeka nas dodatkowy krok polegający na tym, że mamy gdzieś dzwonić a na końcu iść. I tak to wygląda. Trzeba być czujnym, żeby samemu nie robić sobie pod górkę.

#kompromisy

Mimo mojego umiłowania świętego spokoju jestem raczej niecierpliwą osobą. Nie przepadam za czekaniem – chyba, że w jakichś mało priorytetowych aspektach. Jednocześnie mam świadomość tego, że nie jestem w stanie chodzić na hiszpański, robić prawa jazdy i przygotowywać się do doktoratu jednocześnie z 8-godzinną aktywnością zawodową. W związku z tym poszłam z sobą na kompromis i część spraw odłożyłam na przyszły rok. Po kolei… niestety, czasem musimy swoje odleżeć.

#odpuszczanie

Nieraz bywa i tak, że nie zdążę. Nawet jakbym się rozdwoiła to i tak nie zdążę. Najczęściej są to te myślniki z listy, które oznaczam jako later. Dbam o to by nie były to kwestie, których zignorowanie doprowadzi mnie do ruiny. Po prostu.

Każdy z nas próbuje radzić sobie z tym co zaprząta naszą uwagę. Jedni mają takie sposoby a inni inne. Nie tworzę vademecum, ale podpowiadam rozwiązania, które sprawdziłam i uważam za sensowne. Na koniec chcę powiedzieć o czymś, co jest tu moim zdaniem nadrzędne.

#zamień muszę na chcę

Pęd potrafi przytłoczyć i to nie jest żadna nowość. Poza troską o terminowe płacenie rachunków powinniśmy mieć na uwadze własną równowagę psychiczną. Nadejście kryzysu oznacza, że natychmiast musimy przyhamować, bo nic nie jest ważniejsze niż bliscy i zdrowie. Żadna job, study ani cokolwiek tam wybierzemy. Podstawą dobrego, szczęśliwego żywota jest między innymi wolność wyboru. Sami wiecie jaki opór budzi w nas przymus. Ktoś kiedyś powiedział, że niewola to najgorsze co może nas spotkać. Wątpię, ale na pewno nie jest to coś co pozwala człowiekowi spać spokojnie.

Ja nigdy nie żyłam z poczuciem konieczności. Wiem, że potrafiłabym z dnia na dzień rzucić wszystko i wieść życie farmera w Teksasie. Ta swoboda tkwi w moim umyśle. Dzięki niej nie budzę się z przekonaniem, że to wszystko nie ma sensu, a w ogóle to czemu w Polsce broń nie jest legalna i rozumiem te siatki przy chińskich biurowcach.

Marudzę od czasu do czasu, ale nie czuję presji. I to nie dlatego, że jej nie ma. Zewsząd się ją na mnie wywiera – w pracy chcieliby, żebym tyrała darmowe nadgodziny jak na polu ryżowym, na uczelni terminy, terminy, terminy. W życiu prywatnym/towarzyskim też się zdarza. Ja wypracowałam już jednak umiejętność powiedzenia NIE sobie i innym. Są pewne granice. Prędzej zmienię posadę niż pozwolę by ucierpiał mój partner i tak dalej. Wybieram to na czym mi zależy bardziej i dzięki temu nie mówię muszę, lecz chcę. Da się tak, spróbujcie.

To tak na dobry początek środka tygodnia.

 

 

 

8 myśli w temacie “Co zrobić, jeśli brakuje Ci czasu?

  1. Kobieto wielozadaniowa.
    Nie da się wszystkiego zrobić, to już wiesz. A męska połowa to ma dwie lewe ręce? Pojęcia nie mam, dlaczego trzeba tyrać i dawać sobie radę ze wszystkim, tylko dlatego, że jesteśmy kobietami. Mężczyźni nic nie muszą. Zadania rozdziela się między domowników, a jeśli ich nie ma, to odpuszczać trzeba.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Znaczy M. też będzie tyrał jak zamieszkamy razem xD Ale to jeszcze przed nami 🙂 Kiedyś rozmawialiśmy właśnie o podziale obowiązków. Pamiętam zresztą, że nieco się rozminęliśmy w poglądach, ale mamy już ugadany kompromis, który zaproponował 😉 ❤

      Polubienie

  2. Żeby to było takie proste! Takie wskazówki wydają się być oczywiste, ale czasami pamiętanie o nich graniczy z cudem gdy przytłoczy mnie codzienność i przeróżne obowiązki. Na szczęście ma mi kto z tym pomóc! Uff. 🙂
    Pozdrawiam. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj, a żebyś wiedziała… ja już ostatnio doszłam do punktu w którym nie wyrabiałam się z niczym i byłam zmuszona zrobić porządek w życiu za pomocą starych, dobrych metod, którymi się z Wami podzieliłam 🙂 Ale to działa. Tylko trzeba trochę autodyscypliny.

      Polubienie

      1. Muszę jeszcze nad tym poćwiczyć!

        Polubienie

      2. 🙂 polecam zacząć od lampki wina xD

        Polubione przez 1 osoba

      3. O rany! 😀 Ja i wino to połączenie, które zdarza się z dwa razy w roku. 😀

        Polubione przez 1 osoba

      4. U mnie rzadziej, ale za to z przytupem xD

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close