Dlaczego jedni odnoszą sukces, a innym nie wychodzi? Opowiem Ci trochę o celach w życiu.

Obejrzałam niedawno bardzo kontrowersyjny filmik. Młody twórca oferował przypadkowym ludziom pieniądze za wykonywanie prostych wyzwań polegających na przykład na zrobieniu kilku przysiadów czy coś w tym stylu. Z ciekawości – ja mam taki zwyczaj na YT – przejrzałam komentarze. Pod różnymi nagraniami pojawiały się głosy krytyki mówiące o tym, że marnowanie pieniędzy to głupota, że inni całe życie muszą pracować na to by mieć ładny sprzęt i tak dalej.

Pierwszym co przyszło mi do głowy było pytanie o to dlaczego ludzie tak bardzo dążą do tego, żeby mieć a nie być. To nie jest pusty frazes. Nie bez powodu mówi się o tym, że żyjemy w świecie konsumpcyjnym, gdzie nowy Iphone i firmowe auto to szczyt marzeń.

Kiedyś mój ex powiedział mi, że on nie pojmuje jak ja mogę nie szanować money i jestem pod tym względem dziwna. Jednym z jego pragnień było bycie ubogaconym (ale nie kulturowo) i raz zapytałam go po co mu to całe trzymanie dolarsów na koncie i zbędnych przedmiotów w domu…. bo lubił je mieć. Po prostu. Za to gromadzenie pięknych wspomnień z całego życia nie było w obszarze jego zainteresowań. Może Wy go rozumiecie, ale my się w tej kwestii totalnie rozmijaliśmy.

Jakiś czas temu przeczytałam całkiem fajny artykuł jednego psychologa w którym mówił o tym, iż ludzi można podzielić na dwa typy: zorientowanych na posiadanie i przeżywanie. Jeśli chcecie wiedzieć to połączenie obu nie jest najlepszym pomysłem. U nas pojawiały się spory na tle wydawania – ja wolałam mieć ciekawe doświadczenia, on dodatkowe zera na rachunku. Nie za bardzo to szło, bo często jedno wykluczało drugie i w momencie kiedy rzucałam skoczmy ze spadochronu on mówił chyba oszalałaś, ile to kosztuje… no i jak widać prędzej czy później nam nie wyszło.

Nie mówię, żebym ja nie miała zapędów natury materialnej. Drugim marzeniem mojego życia jest własny, malutki domek rodzinny w ogródku którego będę mogła sadzić pomidorki dla męża i trójki moich dzieci – chociaż moją pasją jest nauka i mimo kiepskich pensji dla badaczy właśnie temu zamierzam się poświęcić. Jakoś to wszystko ogarnę. Niemniej jednak nie przywiązuję się do idei nabywania, dlatego nie wywierają na mnie wrażenia drogie auta i inne tego rodzaju pospolite wymysły. Prawda jest taka, że do grobu ich nie zabierzemy, więc po cholerę to komu.

Pewnie się zastanawiacie jak to się ma do tytułu artykułu. Ano ma się i to bardzo… nie ma człowieka, który do czegoś nie dąży niezależnie od tego do której z grup należy. To o czym wszyscy powinniśmy pamiętać to fakt, iż nie da się przejść przez wszystko i nie da się mieć wszystkiego – w związku z tym ślepa pogoń za czymkolwiek jest zupełnie pozbawiona sensu. Tracimy czas błąkając się po labiryncie ofert i promocji. To nie ma znaczenia czy mamy milion, czy dwa złote i nie powinno się to przekładać na poczucie osobistego szczęścia i spełnienia. A jednak przekłada się i to – powiedziałabym – u sporej liczby człowieków.

Uważam, że satysfakcja z życia obniżona z powodu złej/niedostatecznie dobrej sytuacji wynika między innymi z braku posiadania celu. Trudno nie być sfrustrowanym, jeśli chciałoby się to, to i jeszcze to a w portfelu pusto. No tak jak mówię – ważne jest uświadomienie sobie, że po prostu fizycznie nie mamy możliwości zaspokoić wszystkich swoich zachcianek, dlatego milionerzy też bywają nieszczęśliwi a gwiazdy kończą w rynsztokach.

Nasza perspektywa zawsze jest punktem wyjścia i nie jest dobrym dla zdrowia psychicznego lokowanie wszystkich swoich wysiłków w dążenie do czegoś, co jest nieosiągalne. Kiedyś się zestarzejemy i będziemy tęsknić za czasami w których nie mieliśmy dosłownie nic, ale otaczali nas wspaniali ludzie a my byliśmy wolni od tego wyścigu szczurów. I sądzę, że należy to doceniać codziennie. Nie wiem – mimo niskich dochodów nie jestem rozczarowana rzeczywistością i bardzo trudno jest mi postawić się na miejscu kogoś, kto jest.

Nie mówcie mi tylko, że o takich rzeczach się nie mówi. Nie mówią tylko Ci co się wstydzą i dżentelmeni. Dla mnie to normalne, codzienne sprawy. Naturalnie nie jest łatwo zmieniać własne podejście, ale jeśli dostrzeżesz już iż faktycznie nie za bardzo trzyma się kupy cała ta bieganina wokół najlepszych najek itp. to łatwiej będzie Ci dokonać w życiu wyboru dotyczącego tego co chcesz osiągnąć.

Podstawą sukcesu wielu wybitnych i wielkich jest to, że najczęściej mają oni passion and goals. Wiedzą, że nie zrobią wszystkiego i dążą do zdobycia wybranych przez siebie szczytów. Nie szastają swoją energią na prawo i lewo bez jakiegoś punktu końcowego. Śmiesznie to zabrzmi, ale ja mniej więcej w szkole średniej określiłam swoje preferencje i niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Z roku na rok konsekwentnie realizuję plany – choć zdarza mi się potknąć, zwolnić a czasami na jakiś czas odpuścić. Tak się dzieje np. z moją książką (zaczęłam pisać dwa lata temu, prawie skończyłam… tymczasowo jednak studia i praca zawodowa wymusiły na mnie przesunięcie finiszu – no ale nieważne). 

Możecie mi nie wierzyć, ale całe multum person nie ma żadnego jasno określonego kierunku w jakim zmierza. Żyje z dnia na dzień. To nie jest żadna tragedia. Mam wśród najbliższych takie przypadki i uważam, że jeśli ktoś nie czuje się z tym źle to dobrze robi. Każdy sam wybiera swoją drogę i nie wszyscy potrzebują wizji na przyszłość. Gorzej, jeśli jesteśmy piórkiem na wietrze. Takim bardzo rozgoryczonym piórkiem, które przygniata kilogram stagnacji i któremu ciężko jest się podnieść. Wyznaczony cel pomoże oderwać się od poczucia, że nadszedł już czas na sosnową.

Byłam kilkanaście razy na zajęciach z kołczingu. Jak się pewnie domyślacie pierwszym co o nich pomyślałam było co to za gówno… dalej nie uważam, żeby zasługiwał na miano dyscypliny naukowej, ale myślę… że jednak ma nieco do zaoferowania zwykłym zjadaczom chleba i firmom. Nie jest łatwo wybrać dla siebie odpowiednie cele i uczy nas tego praktyka nieudanych postanowień noworocznych. Naturalnie przeczytałam kilka publikacji na ten temat i zwróciłam uwagę na to, że faktycznie często nie wychodzi. Dlaczego?

Część z Was już pomyślała no bo motywacja, czas i tym podobne. A problem jest jeszcze głębszy niż się wydaje – otóż nie potrafimy formułować celów. Wyobraźcie sobie, że Ci trenerzy to nawet mają schematy wedle których powinno się to robić (no nie będę oceniać)… zgadzam się z tym, że koncepcja typu od stycznia zaczynam biegać jest zła do szpiku kości bo na pewno nie zaczniemy, ponieważ nic z takiego postanowienia nie wynika. Rozpoczęcie biegania to proces i bez określenia kroków skończy się na… sami wiecie dobrze, że na niczym. Chcę pokazać to, że sam moment w którym już pobiegniemy jest punktem finalnym, a zanim to się stanie trzeba zrobić parę przysiadów, wybrać trasę, kupić strój. Rozłożymy się na przygotowaniach, jeśli za bardzo skupimy się na odległym w czasie działaniu.

Gdybym miała powiedzieć Wam czego nauczyłam się na tym kursie, to na pewno tego że cokolwiek planujemy powinniśmy przemyśleć czy to w ogóle jest do zrobienia, ile czasu nam to zajmie i co jest nam potrzebne. A wszystko to najlepiej rozpisać krok po kroku. Od siebie mogę dodać, że zamiar nie musi być ani wzniosły, ani trudny. Przeciwnie – sądzę, że zaczynanie od czegoś takiego jak w rok schudnę dwadzieścia kilo jest skazane na porażkę. Lepiej schudnąć pięć a skutecznie niż więcej, ale tylko w teorii. Step by step. I nie ma co się rzucać na głęboką wodę. Czasami jeden maleńki ruch znaczy więcej niż… a nie wiem – chciałam wymyślić coś ładnego. Nie wyszło. Miłej soboty!

Ps – pamiętajcie, że jeśli podoba się Wam mój blog możecie wesprzeć go tutaj: https://patronite.pl/torunianka

 

 

2 myśli w temacie “Dlaczego jedni odnoszą sukces, a innym nie wychodzi? Opowiem Ci trochę o celach w życiu.

  1. Najważniejsza jest motywacja. Jeśli jej nie ma, następuje życiowy marazm.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

    1. Chęci i plan/pomysł to tak naprawdę wszystko, czego trzeba. A sam plan potrafi czasem uratować nas w czasie spadków motywacji xD

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close