Wynajem mieszkania – o czym Ci nie powiedzą…?

Dostrzegliście pewnie, że w tym tygodniu jest mnie trochę mniej. To dlatego, że czeka mnie przeprowadzka i przyznam się Wam, że nie bardzo wiem w co ręce włożyć chwilami. Nieco zdrowie mi doskwiera, etat nie pomaga… a jak dodamy do tego przenosiny to już sami wiecie jak to wygląda.

Koń jaki jest każdy widzi. Mieszkania wynajmuję od ponad sześciu lat. Zaczynałam w mojej rodzinnej miejscowości, gdzie za naprawdę niedużą kwotę miałam dla siebie dolne piętro domu rodzinnego. Po szkole średniej od razu przeniosłam się do Torunia i tutaj – oj tutaj nauczyłam się całkiem sporo.

Na pierwszym roku mieszkałam w miejscu, którego dziś nie wzięłabym pod uwagę nawet gdyby mi za to zapłacili. Ciasna przybudówka, w złym stanie technicznym. Wtedy mi to nie przeszkadzało, bo to nasze piękne miasto dla mnie było jak metropolia. Poza tym, gdy ma się 19 lat takie rzeczy naprawdę nie mają znaczenia. Dlaczego się wyprowadziłam? Ze względu na właścicieli i byłego już partnera. Chcieliśmy prywatności. A bywało z tym różnie. Kiedyś zdarzyło się tak, że leżeliśmy w alkowie (sprawy dorosłych) po czym nagle do pokoju weszła nam zarządczyni, że ktoś powinien wynieść śmieci… jakby to powiedzieć… no cierpliwość moja się po tej sytuacji skończyła.

Później dwa lata spędziliśmy w naprawdę fajnym lokalu na Grudziądzkiej. Wymieniać go było szkoda niesamowicie, ale on kończył licencjat i szedł do szkoły policyjnej w Szczytnie. Nie było po prostu innego wyjścia. Przeniosłam się wtedy na Krasińskiego. Młodzi wynajmujący, inteligentni… po studiach medycznych. Wydawało mi się, że wszytko jest okej. Po czym już w pierwszym miesiącu wysiadła instalacja elektryczna, a w sąsiednim pomieszczeniu podpalił się kontakt. Ci, którzy wcześniej obiecali cuda wianki poinformowali nas, że przecież to wynika ze zużycia i powinniśmy wymienić to na swój koszt. Rozumiecie to? Naturalnie nikt z nas się na to nie zgodził, a usterek było coraz więcej i więcej…

Ogólnie jakoś się do nich przyzwyczaiłam, ale na koniec kwietnia jedna sympatyczna dziewczyna uciekła, a jej miejsce zajęła typowa… nie wiem jak to inaczej nazwać… ona chyba była prostytutką. Do dziś pamiętam – piąta nad ranem, zza ściany odgłosy jej przygód, głośny dzwonek starej Nokii… i komentarz tego Seby co tam do niej przyszedł czego kurwa dzwonisz? U kolegi jestem! – tak, u kolegi… to pewnie była żona. Po kilku dniach zadzwoniłam do nazwijmy go Piotrka (nie nazywał się tak)… bo jak prowadziła burdel, to mogła się chociaż dochodem podzielić. Powiedział mi, że mam sobie sama problem rozwiązać. No to rozwiązałam – umowę z nimi.

Kolejny flat do którego się przeniosłam wydawał się idealny. Spokojna okolica, względnie dobre opłaty, zadbane i nowoczesne wnętrze. I tu jedyną niedogodnością byli ownerzy z jakiejś prawniczej rodziny. Podpisanie umowy wyglądało jak kasting, a lokatorzy wymieniali się w takim tempie, że nie zapamiętałam ich imion. Mieli dość nadmiernie rozwiniętej procedury podpisywania papierów i kontroli. Nie dało się tak żyć, po prostu. W końcu zrezygnowali wszyscy – włącznie z ogłoszeniodawcami.

Latem zeszłego roku oglądałam kolejne budynki. To Wam opowiem, bo to śmieszna sytuacja była. Spotkałam się z kobietą mniej więcej w moim wieku. Wpuściła mnie do kamienicy i zaczęła prowadzić do piwnicy. Ja mówię do niej wtedy o, jest komórka… bardzo dobrze, bo mi się przyda. Po czym ona patrzy na mnie i odpowiada zupełnie poważnie mieszkanie jest w suterenie. Ledwo powstrzymałam śmiech… z ciekawości zajrzałam. Przyznam, że przeszyły mnie dreszcze gdy mijałam trutkę na szczury i te rzędy drewnianych drzwi. To nie żart. W centrum Torunia kobieta przerobiła sobie podziemie na … nie wiem na co, bo wyglądało to jak skład mebli w stylu PRL. Oczywiście takich historii mogłabym Wam opowiedzieć znacznie więcej, ale ten artykuł ma nie tylko bawić. Ma też uczyć. Dla tych, którzy właśnie poszukują swoich czterech ścian mam kilka cennych (jak sądzę) uwag.

# nie ufaj zdjęciom

Zazwyczaj cały proces zaczyna się od odpalenia google i przeszukiwania portali. Od siebie mogę powiedzieć, że w sieci nie ma większego kłamstwa niż fotografie mieszkań do sprzedania/wynajęcia. W praktyce bardzo często okazuje się, że metraż jest nieporównywalnie mniejszy (warto o to pytać już na samym wstępie), standard niższy niż jest to pokazane a ukrytych wad – jak zła cyrkulacja powietrza, zimno czy hałaśliwi sąsiedzi co niemiara. Nigdy nie zwracam uwagi na anonse w których pojawiają się fragmentaryczne picture, bo to na 99% przypadków jest rudera.

#liczba osób w mieszkaniu

Czasy są takie, że nikt nie chce inwestować, ale każdy chce zarabiać. Toteż często zapomina się o czymś takim jak mir domowy. Zdarza się, że w czteropokojowym mieszka osób sześć lub więcej. Jeśli myślicie o nabyciu czegoś takiego to zdecydowanie odradzam chyba, że odpowiada Wam nieustanny bałagan, ciągle zajęta łazienka i to, że ktoś obcy będzie podjadał Wam jedzenie. Im więcej osób, tym więcej różnic i nieporozumień. Dwie osoby poza Tobą to już maks. Wierz mi.

#ceny

Kolejna rzecz będąca źródłem frustracji to opłaty. Zacznę od tego, że większość oszukuje i nie ma się co łudzić. W postach pojawia się 600 zł, a na spotkaniu okazuje się 800…  zawsze zanim wybiorę się na wizytę już przez telefon pytam o metraż, liczbę zajętych pomieszczeń i pełne opłaty… szkoda czasu na daremne chodzenie. Dodatkowo trzeba pamiętać, że jeśli mówią Ci w granicach pięciuset, to znaczy że sześciuset…

#kaucja

Dokładnie wczoraj podliczyłam, że łącznie straciłam 3450 złotych na ludzkiej nieuczciwości. Zdecydowana większość tego z czym się zetknęłam nie zwraca depozytów. Po prostu kradnie, mówiąc po polsku. W Toruniu jest to nagminne, dlatego uczulam by co do kaucji negocjować i ustalić, że np. zostawiacie ją zamiast ostatniego czynszu. Absolutnie odradzam słuchanie przechwałek na zasadzie ja zawsze oddaje… nie oddają. Nie daj się nabić w butelkę.

#przepisy

Ciebie, podobnie jak i drugą stronę chroni prawo. Dwa lata temu bardzo mi się ono przydało. Otóż ten jeden raz w życiu zamieszkałam razem z właścicielem lokalu. NIGDY TEGO NIE RÓBCIE. Ja jestem poukładaną kobietą. Pewnego dnia zauważyłam, że korespondencja z banku leży nieco inaczej niż ją zostawiłam. Od byłego partnera usłyszałam wtedy, że pewnie mi się coś pomieszało… ale ja ufam swojej intuicji. Zainstalowałam kamerkę. I bum… pokazałam mu nagranie na którym facet czytał wyciąg z mojego konta. Nie muszę dodawać, że zagroziłam mu policją i natychmiastowym wypowiedzeniem najmu. Musicie być czujni.

Istotne jest to, że przede wszystkim właściciel lokalu zgodnie z obowiązującymi przepisami nie ma prawa przekroczyć progu bez Waszej wiedzy za wyjątkiem sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa (pożar, powódź) i tylko w towarzystwie policji/służb. Nieproszone wizyty są podstawą do przerwania kontraktu, tak samo naruszanie miru domowego (to pojęcie bardzo się Wam przyda) czy zagrażające zdrowiu wady – jak niedostosowana wentylacja, zwłaszcza na poddaszu itp. Decydując się na zawarcie porozumienia powinniście znać chociaż podstawy prawne, które pozwolą Wam postawić też nieco na swoim by się zabezpieczyć przed zwykłym wyzyskiem.

Tu możecie poczytać nieco więcej na ten temat: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wynajem-mieszkania-prawa-i-obowiazki-najemcy-i-wlasciciela-7534286.html

Nie można powiedzieć, że tak wygląda cały ten rynek… ale sześć lat doświadczeń jednak jest w stanie go nieco odzwierciedlić. Ja i tak jestem tylko kropelką w morzu i sądzę, że są tysiące osób o podobnych wspomnieniach. Warto się nimi podzielić w komentarzu – zwłaszcza, jeżeli możemy ostrzec tym tych młodszych, nieświadomych 🙂 A sprawa jest o tyle ważna, że wedle aktualnych raportów w złej sytuacji mieszkaniowej pozostaje ponad 40% Polaków i są to głównie młodzi ludzie.

13 myśli w temacie “Wynajem mieszkania – o czym Ci nie powiedzą…?

  1. Mogłabym wiele marudzić o moich współlokatorkach, bo na siedem trafiły mi się dwie, kochane, złote dziewczyny. A 2 z 7 to dość mrożąca krew w żyłach statystyka.. 😀 Na pierwszym roku studiów stan mieszkania również niezbyt mi przeszkadzał i mieszkałam w dość starych meblach, ale.. po umyciu wszystkiego było ok. 🙂
    Takie wpisy są bardzo potrzebne, bo można się nieźle nadziać podczas poszukiwań mieszkania/pokoju do wynajęcia. 🙂
    Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. No właśnie mi się kilka razy zdarzyło i niestety częściej się chyba człowiek natnie niż znajdzie naprawdę porządny lokal. A co zrobiły te dwie z 7, co mrożą krew w żyłach? U mnie ta jedna co się … no wiadomo, była wyjątkowo tragiczna.

      Polubienie

      1. A przepraszam, na odwrót napisałam! Miało być 5 z 7, bo dwie współlokatorki miałam wspaniałe. 🙂 A pozostała piątka.. cóż.. ciuchy porozwalane wszędzie, kuchnia w rozsypce, o łazience nawet nie mówię.. Jedną miałam taką gwiazdę, która się wyprowadziła, bo stwierdziła, że to skandal, że nie odpowiada mi widok jej chłopaka w samych majtkach.. Chyba jestem stara. 😀

        Polubienie

      2. Dokładnie! 😀

        Polubione przez 1 osoba

      3. xD no co tu dużo gadać…

        Polubienie

  2. A już się martwiłam co się stało z naszą uroczą dziewczyną. Hmm, przeprowadzka. Zmiana włości. Có, dobrze, że już masz temat ogarnięty a kiedyś zaczniecie spłacać swój kredyt i dla siebie. Powodzenia w nowym..

    Polubienie

    1. Nie, nie … żyję, ale w tym tygodniu to jakbym umarła, naprawdę 🙂 ❤ śni mi się najem mieszkań! No właśnie kredytu to ja się boję jak ognia, uniknąć bym chciała.

      Polubienie

  3. Czemu Twoj blog nazywa się torunianka, skoro nie pochodzisz z Torunia?

    Polubione przez 1 osoba

    1. to poważne pytanie? xD yyy, bo komuna się skończyła i ludzie mogą mieszkać gdzie chcą oraz identyfikować się z miejscem w którym mieszkają z czystej, nieprzymuszonej woli 😉

      Polubienie

  4. Zapraszam Cię do małej blogowej zabawy, a co! Wszystkiego dowiesz się w moim najnowszym wpisie. 🙂

    Polubienie

    1. ja nigdy nie wygrywam w zabawach xD

      Polubienie

      1. A w tej akurat Ci się uda! 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close