Z jak zdrada.

Nie wiem czemu zawsze daję takie głupie tytuły… albo wiem. Dla mnie ważna jest treść – jej ramy to sprawa drugorzędna. Miałam pisać dziś o czymś zupełnie innym. Rzuciłam pracę w korpo. Chciałam podzielić się z Wami szczegółami, ale z rana przeczytałam wpis Piotra —->  https://pokolenieikea.com/2018/08/16/dlaczego-on-mnie-zdradzil-dlaczego-ona-mnie-zdradzila/

I przypomniałam sobie ostatni rok swojego życia. Ja mam zupełnie inne spojrzenie na te kwestie, choć nie mam pojęcia kiedy ono wyewoluowało, na jakich doświadczeniach. Też opowiem Wam historie, tylko inne.

***

Czmychnęła szybko rozglądając się na boki. Wiedziała, że tutaj ściany mają oczy i uszy, ale wierzyła, że ujdzie jej to na sucho. W drodze co rusz poprawiała hidżab. Czuła gorąco. Ból i satysfakcję rozdzierającą jej ciało i umysł. W końcu dotarła do domu, delikatnie uchyliła drzwi. Ręce jej drżały. Zamierzała ugotować mężowi posiłek, to odpręża. Uspokoi się. Zdjęła sandały i już miała pognać do kuchni, ale znieruchomiała, gdy dotarło do niej beznamiętne gdzie byłaś?

Przecież miało go nie być…

Dwa tygodnie później w jednej z babskich gazet Kaja, rejestratorka medyczna z Warszawy, przeczytała o ukamienowaniu młodej Arabki. Potwory… pomyślała i rzuciła gazetę na służbowe biurko.

***

Zima w tym roku była wyjątkowo surowa. Klimat Himalajów nie sprzyjał miejscowym włodarzom. Potrzeba było wielu rąk do pracy, żeby uporać się z połaciami śniegu, pokrywającymi wąskie, górskie ścieżki. Niynda wyjrzała za okno by sprawdzić czy jej mężowie potrzebują wsparcia. Wzdrygnęła się czując zimny wiatr na skórze i okryła futrem, które odziedziczyła po matce. Na szczęście radzili sobie doskonale, jak zawsze.

Te trzy historie (tak, są trzy) są odzwierciedleniem współczesnych realiów. W Warszawie naprawdę jest jakaś Kaja, która może jest singielką a może mężatką. Gdzieś tam – na Bliskim Wschodzie – poważnie ukamienowano dwa tygodnie temu młodą cudzołożnicę, a jeszcze dalej na Wschód żyje Słońce, będące żoną kilku mężczyzn. Od tego powinno się zacząć, mówiąc o zdradach. Tylko tak można dotrzeć do ich sedna.

Świat przyrody cechuje różnorodność i to ona jest naturalna. Od zarania dziejów ludzie łączyli się z sobą na wszelkie możliwe sposoby i trzeba pamiętać o tym, że my ze swoim ego nie jesteśmy symbolem żadnego jedynego, właściwego porządku rzeczy. Ot, jesteśmy usadowieni w jednej z wielu, wielu kultur.

To pozwala przede wszystkim zastanowić się nad tym co w ogóle znaczy słowo zdrada. Są takie miejsca w których co innego się pod tym hasłem rozumie, bo ludzie żyją np. w poligamii, albo czymś jeszcze innym. Do czego zmierzam? Do uświadomienia Wam tego, że prokreacja jest biologicznym imperatywem, ale jej otoczka już nie – dlatego jesteśmy tak odmienni… dlatego jakiś Staszek zdradza żonę z trzema innymi panienkami i dlatego jakiś Heniek spędza całe życie z jedną kobietą, umierając w szczęśliwości.

Głęboko w naszej psychice zakorzeniona jest swoboda w doborze partnerów seksualnych. Inaczej jest w naszej (i nie tylko naszej) kulturze, tradycji czy obyczajach. To na ich gruncie powstało coś takiego jak monogamia i naprawdę nie ma się co łudzić, że to wytwór miłości. To produkt ówczesnego zapotrzebowania rynku – bo było mało kobiet, bo dużo poronień i tak dalej, dalej… technicznie rzecz biorąc czynniki środowiskowe sprzed tysięcy lat zmusiły ludzi do gromadzenia się w nieduże grupki. A jak grupa jest nieduża, to i wybór nieduży i trzeba było się jakoś sensownie zorganizować. Po prostu w danym czasie była to najlepsza opcja z możliwych, która uwarunkowała następne stulecia naszego euro-rozwoju. U innych cywilizacji potoczyło się to inaczej bo warunki były inne, a dziś pozostałościami po tym są różne, kolorowe formy małżeństw. Takie, siakie czy owakie. Wszystko jedno. Stąd – rozumiecie już – zupełnie nie zgadzam się z twierdzeniem, że zdrada to impuls. To coś znacznie głębszego.

Jeśli spojrzeć na to zjawisko z perspektywy socjologicznej to nie jest ono niczym nowym, zaskakującym czy nienormalnym. Przeciwnie – zdrady są bardzo powszechne, a ich tłumaczenia tak zróżnicowane, że nie da się określić jakiegoś konkretnego trendu. Zdradzają głodne Kenijki, przerażone Muzułmanki i wolne Europejki. Mężczyźni tak samo. I wynika to właśnie z tego, że nie jesteśmy – na poziomie najprostszych instynktów – zaprogramowani do działania w jednym trybie.

Biorąc pod uwagę takie fakty nie da się patrzeć na zdradę jak na coś zupełnie zindywidualizowanego, uzależnionego od pojedynczej sytuacji. Jak na jednorazowy błąd, który już nigdy się nie powtórzy. To, że druga osoba wdała się w romans naprawdę nie zależy od tego, że macie złą fryzurę czy nadwagę. Ona po prostu taka jest, bo na najniższym poziomie naszego człowieczego rozwoju wszyscy tacy jesteśmy. Pytanie… dokąd zaszliśmy? 

Zdrada to wybór. W pełni uświadomiony lub nie, ale wynikający z naszego światopoglądu (perspektywy, systemu wartości). Ktoś, kto wychował się w kulturze w której panuje monogamia i aprobuje to co ona z sobą niesie nie zdradzi, choćbyście wcisnęli mu prezerwatywę do ręki. Inaczej jest gdy sprawa nie jest przemyślana, jesteśmy niestabilni wewnętrznie (bijemy się z samymi sobą) albo otwarcie nie zgadzamy się z obowiązującymi normami społecznymi. Wówczas prędzej czy później jakieś zdarzenia popchną nas do tego o czym mówimy – chyba, że wcześniej zrobimy z sobą porządek.

Jestem wielką przeciwniczką twierdzeń w stylu zdradziłem, bo była kiepska w łóżku albo wypiłem o drinka za dużo czy on mówił mi, że jestem piękna, a mąż nie. To nie są powody zdrady, to są jej zracjonalizowane dla spokoju naszego sumienia usprawiedliwienia. Bardzo okrutne zresztą, bo często naruszają dobro tej drugiej osoby. Ktoś, dla kogo problemem faktycznie są jakieś czynniki zewnętrzne (przemoc, alkoholizm czy nieatrakcyjny wygląd) zwyczajnie odejdzie. Jeśli zaś nie odchodzi, a zdradza to moim zdaniem ma poważny problem z sobą.

No tak, skoro pociąg do seksu z wieloma osobami jest normalny, to dlaczego zdrada boli? Tu się mogę zgodzić z Piotrem, że w zdradzie nie chodzi wyłącznie o sam seks. Zauważcie, że są małżeństwa otwarte (znam takie) w których takie przygody nie są problemem. Strony się na to zgadzają i wszystko gra. Problem jest, gdy któraś ze stron się nie zgadza – wtedy sam stosunek jest tylko wisienką na ogromnym, lukrowanym torcie życia w iluzji. Bo zdradzono naszą wizję świata, wiarę, uczucia a na samym końcu poczucie intymności bardzo ważne dla zdrowej relacji.

Jeśli pozwalamy partnerowi żyć w przekonaniu, że mamy zgodne co do formy wspólnego pożycia poglądy, a dopuścimy się czegoś co to przekonanie podważy, to po prostu zdradzamy. I nie ważne czy to jest flirt w pracy, czy przypadkowy seks z obcą osobą. Jesteśmy winni krzywdy i cierpienia, które nie wynika z wad naszej 0,5, lecz z problemów osobistych. Z nieumiejętności życia w zgodzie z samym sobą.

Takie jest moje spojrzenie.

Pewnie wielu z Was zastanawia się… co teraz, w świetle tego? Czy ja wybaczyłabym zdradę? Nie, kochani. Dla mnie do zakończenia związku wystarczające jest samo dostrzeżenie jej zwiastunów, symptomów. I już jest the end of story, dlatego mój obecny partner jest lepszym człowiekiem niż ja – byśmy nie mieli takich przeszkód na swojej drodze.

I sądzę, że nikt nie powinien czuć się wewnętrznie zobowiązany do wybaczania komukolwiek pod presją (kredyt, dom czy dzieci – nieważne). To jest już prywatna decyzja każdego z nas, nie ma żadnej reguły. Zwyczajnie musimy się liczyć z tym, że później będziemy dźwigać ten ciężar braku zaufania, poczucia niesprawiedliwości, smutku. Ja na przykład jestem słaba w dźwiganiu ciężarów, mam niedokrwistość i nie podejmuję się zadań ponad moje siły.

Na koniec dodam tylko… Piotr w swoim wpisie zasugerował, że raz czy dwa nie mówią nic o tym jakim ktoś jest człowiekiem, ojcem i tak dalej (kto-by-się-spodziewał-że-mężczyzna-tak-właśnie-powie… ale płci piękna tak samo). Well… zgadzam się, że nie oznacza to, iż mamy do czynienia z Szatanem Wcielonym – ale jedno to mówi na pewno: że mamy przed sobą fatalny materiał na wybranka/wybrankę serca. Owe raz czy dwa to tak naprawdę trailer trzy czy cztery, a i dziesięć nawet, bo niestety…. nie zmienimy człowieka na siłę. Podarowanie szansy w takiej sytuacji jest jak przyzwolenie na ranienie nas do samego końca, który prędzej czy później i tak nadejdzie… bo wszystko to zniknie na chwilę, a przyczyna pozostanie.

13 myśli w temacie “Z jak zdrada.

  1. Bardzo współczuje zwolnienia z pracy, czy coś się stało?
    Super wpis, trzymam kciuki!

    Polubienie

    1. Nie, kochana. To ja odeszłam 🙂 Zmieniłam toksyczne środowisko na takie, które jest cywilizowane. Takie w którym szef nie śmieje się z tego, że pracownik prawie stracił oko i trafił do szpitala (a była taka sytuacja).

      Polubione przez 1 osoba

  2. Różne są podejścia do zdrady, więc trzeba jasno uzgodnić swoje stanowisko z partnerem. I wyraźnie zaznaczyć, czego się oczekuje.
    Z kolei z moich obserwacji wynika, że jeśli zdradził raz, zrobi to również po raz drugi.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

    1. No właśnie sprawy nie są takie jasne miedzy ludźmi wcale. Ja ze względu na swoje poglądy… em… nie jestem specjalnie zażartą zwolenniczką monogamii, ale szanuję społeczny porządek rzeczy i wspólne porozumienie z partnerem. Ale co do poprzedniego to już taka pewna nie byłam, bo w trakcie rozstania pojawiły się przesłanki i posłałam go do diabła.

      Polubienie

    2. A w ogóle to co do Twojej obserwacji jestem tego samego zdania, bo problem tkwi w człowieku, a nie w okolicznościach.

      Polubienie

  3. Gratuluje odwagi i zmiany miejsca a tym samym środowiska pracy.
    Zdrada trudny temat. Napisalas wiele i jeszcze wiele mozna dodać. Jakos nie czuję sie na siłach komentować w tym temacie. Niech nie bedzie wam dane przeżywać tego.

    Polubienie

    1. Ja myślę, że chyba najwięcej są w stanie powiedzieć Ci co to przeżyli. Miałam koleżankę, mieszkałyśmy razem i ona tego doświadczyła (tzn. nie była na sto procent pewna, bo po prostu przyłapała go na kontaktach i randkach z inną, ale nie chciała wiedzieć czy do czegoś doszło). Ja bym się takiej kreatury pozbyła, ale ona mu wybaczyła z miłości. I mówiła, że potem mieszała się w niej ta miłość z nienawiścią… że zdarzały się jej zachowania o które nigdy by się nie podejrzewała. Mówiła mi, że ma problem z tym, że go nie szanuje między innymi.

      Polubienie

      1. Na pewno po czymś takim wrócić do siebie z czystym sercem i kartą nie jest łatwo. Moja koleżanka ze studiów rozwiodła sie z mężem i po 2 latach ponownie wzięli ślub, choć kazdy z nich miał po drodze swoich partnerów. Okazuje sie, że można wszystko. Cosik myślę, że jak ktoś decyduje się na zdradę, to czegoś mocno mu brakuje. My kobiety najczęściej zdradzamy emocjonalnie facet seksualnie z ciekawości nowych doznań, np.seksu analnego..

        Polubienie

      2. :O a to oni są trochę takim novum, bo rozwód z reguły naprawdę znaczy koniec na zawsze. Ostatnio moja starsza koleżanka, Ania, napisała – bo teraz w ogóle pełno związków się rozpada – że oni są z pokolenia, które woli naprawić niż odpuścić… nie ma reguły, ale życie pisze swoje historie właśnie. Wydaje mi się, że człowiek nie jest stworzony do miłości po grób… ale póki co za młoda jestem na oswojenie się z taką myślą i wolę się jeszcze połudzić. 25 lat to wciąż za mało na życie z cynizmem za pazuchą…. nie chcę jeszcze dorosnąć do momentu w którym będę miała tą wiedzę, którą Wy macie 🙂 Ty czy Ultra. Obie jesteście kobietami, które niemało już przeżyły. Ja się bronię rękami i nogami.

        Polubienie

      3. Są rzeczy, których nigdy nie powinno się zrobić i takie, które należy. Ale to powinność, a życie niesie różne scenariusze i odnajdziesz się w nich lepiej lub gorzej, ale nie masz wyjścia. A zdrada świadczy o czymś należy się zastanowić, a nie potępić w czambuł. Rzadko ludzie zdradzają dla sportu. Ze zdrady też można wyjść obronną ręką, trzeba tylko mądrości życiowej i umiejętnej oceny potrzeb, wartości, a przede wszystkim samego siebie!!

        Polubienie

  4. Rany! Ale się zaczytałem! 🙂 To już 0:14 h. Bardzo ciekawy wpis, przeczytałem z wielką uwagą i ciekawością. Pozdrawiam i czekam na następny 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. ❤ a naprawdę miało być zupełnie o czym innym 🙂

      Polubienie

  5. Bardzo mądrze to napisałaś, ja od kilku lat mówię, że wierność to wybór. Ty dziś napisałaś, że zdrada to wybór i przyznaję Ci absolutna rację!
    Pozdrawiam 🙂
    https://iwonaturzanska.pl/

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close