Miłość z Internetu – obciach czy nie-obciach?

Gdy miałam jakieś czternaście lat uważałam, że poznawanie ludzi przez Sieć to jest zło – bo w sumie nie wiadomo, kto siedzi po tej drugiej stronie. Zbiegło się to akurat w czasie z dość popularną kampanią społeczną, zwracającą uwagę na zjawisko pedofilii itp., więc jest całkiem możliwe, że stąd wzięło się moje przekonanie.

Potem, gdy miałam dwadzieścia lat… a nie, wtedy dalej tak uważałam. Z tym, że doszła do tego koncepcja życiowego przegrywa – no bo chyba tylko ktoś wyjątkowo nieatrakcyjny nie może znaleźć drugiej połówki normalnie. Czekajcie mi z tym buntem – pamiętajmy, że mowa o młodej dziewczynie, która nie miała żadnych fejsbuków, bo nikt tego wtedy nie używał. Poza tym – jakby nie patrzeć – tą dekadę temu środowisko o którym mówimy naprawdę nie należało do najbezpieczniejszych. Wszyscy pamiętają tych Don Juanów, kradnących serca i majątki samotnych, zdesperowanych Pań. Sporo czasu zajęło nam uświadomienie sobie faktu, że istnieje coś takiego jak cyberprzestępczość.

Dziś mam siedemnaście lat i myślę kompletnie inaczej <wiek-robi-swoje>. Jako społeczeństwo jesteśmy już względnie obeznani z potencjalnymi zagrożeniami. Wiemy, że ten Miły Roman nie musi mieć wobec nas dobrych intencji i potrafimy o siebie zadbać. No i teraz życie towarzyskie toczy się także na arenie wirtualnej. Social media opanowały nasze nowoczesne umysły i dziś nikogo już nie dziwi istnienie takich miejsc jak Instagram, Snapchat czy Tinder (mnie tam dziwi, ale dobra). 

Skoro de facto zawieramy i pogłębiamy zwykłe, codzienne relacje za pośrednictwem tychże, to dlaczego mielibyśmy nie wykorzystać ich do celów matrymonialnych? Oczywiście sądzę, że nie jest to rozwiązanie dobre dla wszystkich – młodzież, osoby w wieku podeszłym czy zwyczajnie strasznie naiwne mogą ściągnąć na siebie kłopoty, ale tak samo mogą to zrobić na stacji benzynowej czy w markecie.

Znam osobiście pary, które poznały się za pośrednictwem portali randkowych i są z sobą szczęśliwe. Ja co prawda nie mam takich doświadczeń – zawsze jakoś tak się składało, że poznawałam Panów stacjonarnie… po prostu, ekhm, nie lubię rozczarowań… ale wydaje mi się, że różnica nie jest wcale wielka. Nie w tych czasach.

Przyznam Wam, że sama miałam całkiem sporo śmiesznych sytuacji w tym kontekście. Mężczyźni czasami potrafią popisać się… swoją pomysłowością. Zaledwie w zeszłym miesiącu otrzymałam prywatne zaproszenie do czyszczenia butów – niestety preferuję brudne, przykro mi 😉

Zastanawia mnie jednak fakt, że – mimo naszego ucywilizowania – ludzie wciąż wstydzą się przyznać, że poznali się przez – kurcze, chciałam jakąś stronę wymyślić, ale nie znam żadnej… no weźmy, że przez LoveStory.pl i nie ukrywam, że dlatego właśnie poruszyłam ten temat. Chciałabym by Ci, którzy czują się źle z powodu tego, że trudno im poznać kogoś na imprezie rodzinnej czy w kolejce do kina, przestali się przejmować.

Nie wierzę w coś takiego jak przeznaczenie i jednocześnie jestem zdania, że samotność na pewno nie jest pisana nikomu z nas. Jeśli jesteśmy aspołeczni, niepewni siebie czy nieśmiali, to lepiej byśmy umówili się z kimś po dłuższym czasie anonimowych konwersacji niż tkwili zamknięci w czterech ścianach. Naturalnie – nie generalizuję (tym razem). Nie tylko ludzie miewający problemy na gruncie kontaktów damsko-męskich korzystają z takich możliwości.

Może to zabrzmi nieco… dziecinnie czy romantycznie, ale każdy ma prawo szukać własnego spełnienia tam, gdzie chce. O ile nie ma na to paragrafu.

No i to w zasadzie tyle, kochani… ❤

 

 

 

 

 

3 myśli w temacie “Miłość z Internetu – obciach czy nie-obciach?

  1. Może Konrad ze względu na wiek już się nauczył, że opinie innych ludzi należy mieć tam gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę. Konrad nigdy nie wstydził się tego, że i Muzę i Kotkę poznał w internecie. I tylko raz spotkał się z dezaprobatą. Ale i tak nic go to nie obeszło 🙂

    Polubienie

  2. Kiedyś była swatka. Pamiętam teatr telewizji i panią Irenę Kwiatkowska w roli swatki a jednym z kandydatów byl człek o nazwisku Jajecznica. Uśmiałam się. Życie idzie do przodu, zmienia sie to i tamto,sposob poznawania sie też. Najważniejsze, żebyśmy niw byli sami. No i bezpieczni. Trzeba zachować trzeźwość umysłu.

    Polubienie

  3. Żaden obciach! Teraz ludzie poznają się w internecie i przenoszą wirtualne znajomości do tego prawdziwego świata i nie uważam, że jest to obciach. Takie mamy czasy, a dopóki tym osobom to nie przeszkadza to czemu ja miałabym mieć coś przeciwko? Swoją najlepszą przyjaciółkę poznałam właśnie na forum internetowym i znamy się już ponad 10 lat! Możliwe, że nawet koło 15. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close