Co się zmieniło od Zakopanego?

Ojeju.. nie wiem od czego zacząć. Może od tej nieszczęsnej obrony… wszystko się przeciągnęło i moja magisterka będzie zamknięta w ostatni poniedziałek pięknego października. Mentalnie powoli zaczynam się do tego przyzwyczajać. Zmieniłam pracę, kochani. Nie byłam zadowolona z korpo, to nie dla mnie. Rzuciłam ją… ale poza tym zmieniłam też mieszkanie. Wczoraj oficjalnie zakończyłam przeprowadzkę. Pokażę Wam. Pot i łzy. Dosłownie… ponad tydzień pracowałam od 8 do 23, że aż odczułam swoją niedokrwistość. A malowanie na własną rękę odradzam. Naprawdę.

42875632_244437323088899_8815493058771550208_n

42892572_1918904625081627_2092151936512950272_n

I… i nie wiem jak mam to powiedzieć, ale… odeszłam od M. To wspaniały człowiek i zawsze będę to powtarzać. Tęsknię za nim. Ja wiem… na usta ciśnie się Co Ci się stało przez ten jeden miesiąc! Oszalałaś?

Ale ja nie umiem Wam odpowiedzieć. Zaledwie dwa dni temu skończyłam 26 lat. Coś po prostu… się zmieniło. Ja się zmieniłam. Przyznaję, że to wszystko nie jest łatwe, trochę jak jakiś zły sen – bo przecież moje życie wywróciło się do góry nogami i ja to zrobiłam. Jednak… kobieta, nie – człowiek – przechodzi różne etapy swojego rozwoju. I dziwnie jest z tym, że zaczyna się niemal wszystko od nowa.

Muszę się jednak czymś podzielić… nie wiedziałam, że z niezależnej, samowystarczalnej dziewczyny można stać się kimś, kto potrzebuje – dosłownie – innej osoby. Nie wiem czy Wy też to przeżywaliście, ale ja tak długo miałam u swojego boku mężczyznę, że przestałam umieć cieszyć się wyłącznie swoim towarzystwem. Tak działa przyzwyczajenie, prawda? Nie zauważamy tego, dopóki znów nie zostaniemy z sobą sam na sam. Jesteśmy razem przez cały czas, aż przestajemy żyć „ja” a zaczynamy żyć „my”.

Śmiesznie, bo pamiętam jak ze swoim pierwszym poważnym partnerem strasznie się burzyłam. Moje przyjaciółki z dawnych lat poświadczą… zawsze, gdy pytały a Wy jakie macie plany? mówiłam tupiąc nogą chyba jakie JA mam plany, dlaczego odkąd jestem z kimś w związku przestałam być jedną osobą, a stałam się dwoma? 

Ale po latach już to rozumiem. Nawet bardzo dobrze. Ostatnio na tablicy u jednej ze znajomych trafiłam na taką myśl, że w kobiecie zostaje wszystko co przeżywa, a w mężczyźnie tylko to, czego słuchał. No… nie powiedziałabym, że to już cała prawda, ale jakieś tam ziarnko jej w tym tkwi. Chyba tak właśnie jest – my zaczynamy tak bardzo żyć swoimi relacjami, że tracimy spory kawałek siebie. I potem przychodzi taki moment jak ten aktualny – wracam do domu po pracy, rozglądam się po nowiutkiej sypialni i w sumie nie wiem co mam z sobą zrobić. Mam w planach skończyć (wreszcie, dwa lata nie miałam na to czasu) książkę, którą piszę od 2016 roku.

I oczywiście po tym burzliwym okresie zostaję tutaj, z Wami. Nie zapomniałam. Pomysłów na artykuły i inicjatywy miałam pełno. Muszę w ogóle pozaglądać do Was, bo nie wiem czy żyjecie :* 🙂

Widziałam, że Monia (Polka Polce) ostatnio rozwinęła skrzydła… że rafalcookamateur gotuje tak dobrze, że mnie zawstydza oraz że Pokolenie Ikea jak zwykle za dużo przeklina…

W ogóle znalazłam swoje stare zdjęcie na naszej-klasie… kto pamięta te czasy?

bff967672b

5 myśli w temacie “Co się zmieniło od Zakopanego?

  1. Dziękuję za wyszczególnienie. Czy rozwinęłam skrzydła? Jeszcze nie, ale dziś nie o mnie. Wiem, tzn. czuję -czytając ten wpis, ile musiałaś przez najbliższy czas przejść. Nie chce tu wymieniać, napiszę jedno; bądź silna i nigdy się nie poddawaj. Tez czeka mnie przeprowadza pierwszego listopada (dzięki za radę o malowaniu), a czytając o M, (choć nie chce porównywać) pamiętam, jak kiedyś rozstałam się z kimś i rzeczywiście dopiero w tamtym momencie zauważyłam, że też mam swoje życie, swoje problemy, swoje pasje. Taką też z jednej strony ulgę czułam wtedy, choć nie chcę pisać negatywnie. Przypomniałaś mi tym wpisem o tym. Skończ sobie na spokojnie studia, jest to teraz najważniejsze, a na blogu jeszcze zdążysz nas wszystkich prześcignąć. Wiem o tym! Mocno Cię ściskam i nie daj się jesiennej chandrze!

    Polubienie

    1. No ja tam widzę, że u Ciebie coraz więcej się dzieje i bardzo mnie to cieszy. Jest jeszcze jedna dziewczyna… Ramericana. Też ma blog taki ciekawy, ale rzadziej zaglądam. O USA pisze, bo pojechała z programu Au Pair i mnie też kusiło. Ło jezu, nie maluj sama – naprawdę. Będziesz kląć jak szewc (ale zostajesz za granicą czy wracasz do Polski i tutaj remonty?).

      Co do tego… tej ulgi o której piszesz… to … okrutne, ale… tak właśnie jest. Z jednej strony. Do mnie po sześciu latach długich relacji dotarło, że ja w ogóle mam potrzeby… wiele potrzeb. I że jest nagle „tyyyle” rzeczy do ogarnięcia, czego wcześniej nie dostrzegałam… wszystko się zmieniło. Wszystko. A wiesz jak w Toronto zimno jest? My to tu już przymrozki zaczynamy mieć xD

      Polubione przez 1 osoba

      1. Tak wtedy było też ze mną. Jak jest ulga, to tak miało być! Pamiętam, jak kuzyn opowiadał mi kiedyś (byłam jeszcze nastolatką), że związek to jedno, kobieta to drugie i mężczyzna to trzecie. Związek oczywiście jest jednością i trzeba go pielęgnować, ale prócz tego jeszcze kobieta ma swoje życie osobne, i mężczyzna ma swoje życie. Nie powinno wszystko się opierać tylko na związku, każdy masz też swoje sprawy, pasje, troski. Zresztą sama wiesz… 🙂 GDZIE TY JESTEŚ ? W TORONTO? (Chyba gdzieś mi to umknęło). Światowa dziewczyna jesteś, widać zresztą po oczach, że nie usiedzisz w miejscu! ❤
        My NIESTETY przeprowadzamy się na inne mieszkanie w Niemczech, ale jest większe, z ogromnym balkonem i jakoś będziemy trwać następne lata, choć nie wykluczam zjazdu do Polski. Kiedyś uda mi się wrócić!.
        Ściskam Cię mocno!

        Polubienie

  2. Zwykle nie udzielam się na forach i blogach, jestem tylko cichym obserwatorem. Dziś jednak coś we mnie pękło i muszę napisać, co myślę. Wiem, łatwo jest komentować cudze życie, bo wierze, ze to, co piszesz, to twoje życie, ale tak bardzo tego nie rozumiem. Tyle zmian? Wszystko o 180 stopni odwrócone w miesiąc? Nawet M.? Z twoich wpisów wnioskowałam, ze M. to niejako synonim wielkiej miłości, stabilizacji i poczucia spełnienia. Miałam wrażenie, ze pisząc bloga piszecie go jakby razem, ze jesteście niemalże spojeni. Tylko ta nutka tajemniczości z tym M…. nie wiem, może to ja zbyt wiele sobie wyobraziłam. Chyba jestem romantyczka. Powodzenia, tak czy inaczej 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. M… bo on jest wspaniały. Gdybyście go poznały, jego dobre serce… myślimy, że być może oszalałam. Wiesz… po kilku dniach, kiedy otrząsnęłam się z pierwszego szoku, zaczynam dostrzegać bardzo wiele… cieszę się, że tu jesteś i że… przerwałaś milczenie. Wszystko zmieniło się nagle, ja zmieniłam nagle, ale to kwitło w mojej duszy od dawna. Tak jak z Tobą – przyszedł moment, kiedy coś pękło. Jeszcze ciężko mi ocenić czy nie popełniłam błędu… ale M. ma … to jest człowiek, który cierpiąc jednocześnie potrafił zrozumieć, że ja muszę się odnaleźć. Dla mnie ten okres życia naprawdę jest jak kac, jakbym spała. Zawsze wszystko miałam poukładane, nie potykałam się, nie znoszę zmian i starałam się ich unikać większość życia. Po prostu… coś się stało. Ze mną. Jeszcze nie doszłam do tego co, jeszcze się zbieram. Wierzę jednak, że jeśli my jesteśmy sobie „pisani” to prędzej czy później nasze dłonie znów się splotą.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close