Czego nie ma w kolorowych czasopismach… miłość level hard.

Nie patrzcie tak na mnie. Przyjaciółka mnie namówiła. Jakieś 20 lat temu, w przedszkolu, zauroczyłam się po raz pierwszy. Nazywał się Michał Orzeł. To wszystko co pamiętam. Nie mam przed oczami jego dziecięcej twarzy, nigdy więcej o nim nie słyszałam, nie wiem kim jest dzisiaj.

I tak potem… przeskakując jakieś 10 lat do przodu poznałam kolejnego chłopca, i kolejnego i jeszcze więcej. Otaczałam się mężczyznami, odkąd pamiętam. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz zaczyna do mnie docierać, że to nie była tylko kwestia… nie wiem, potrzeb na tle „seksualnym” – po prostu w moim życiu nigdy nie było dobrego, męskiego wzorca i starałam się zapełnić tą pustkę. Ale mniejsza, bo to akurat najnudniejsza część tego artykułu. Nawet mnie znudziła.

Wiecie… bo dziewczynkom od początku się mówi, jaki ma być mężczyzna. I one go szukają. I szukają… i szukają… em, dobra, wystarczy – każdy zrozumiał. Ja też szukałam. Chciałam, żeby mnie rozśmieszał i żeby był dobry, i odważny. I przynosił mi kwiaty. Nie wiem natomiast co ja miałam robić, bo tego się nam nie mówi. W każdym razie… FACET MIAŁ BYĆ, a ja miałam go znaleźć.

Znalazłam niejednego i każdemu dziękuję. Czasami za te kwiaty, za ten śmiech, za siłę i odwagę, a czasami za łzy i wiele surowych lekcji życia… żyjemy ideałami i stereotypami i do pewnego momentu to jest całkiem dobre. Dopóki… nie zderzymy się z rzeczywistością, prawda? Ja miałam tak, że byłam – może nadal jestem – nieuleczalną romantyczką i za każdym razem widziałam coś więcej niż tylko człowieka.

Każdy z nas operuje jakimiś tam schematami. Dla jednego partner to ktoś, kto ma wypełnić pustkę w życiu albo portfelu, albo być towarzyszem na śmierć i życie, albo nic. No nie chce mi się analizować, bo wszyscy wiemy co nam z osobna po głowie chodzi. Pamiętam jeszcze taki czas, kiedy moim zdaniem zakochanie załatwiało wszystko. Dla mnie jakby w miłości nie było barier… rozłąka, wojna, nędza… wszystko jedno. Pokonałabym każdą przeszkodę. Ważne by czuć czyjąś dłoń przy mojej własnej. Co innego miałoby się liczyć?

No ale… nie wystarczyło. Czasami wiecie… słyszę w radiu czy innych mediach słowa takie jak miłość pokona wszystko i tak cynicznie się uśmiecham, bo są rzeczy, które potrafią „pokonać” miłość – choć to bezsensowny frazes, bo to z walką nic wspólnego nie ma. Mam takiego przyjaciela, dość bliskiego… i on mi powiedział Ty przestałaś wierzyć w siłę uczucia i mam nadzieję, że z czasem się zmienisz – ale ja się właśnie dopiero co zmieniłam. Nawet jeszcze tego nie ogarnęłam.

A dziś rozmawiałam o tym z tą, która mnie zachęciła do tego postu. Znamy się bardzo długo i już w szkole średniej spotykałyśmy się w grupce na klasyczne, czerwone wino, żeby pijane gadać o sprawach. Było super. Ona jest podobnego zdania co ja.
Kiedy już masz za sobą kilka nieudanych zauroczeń, pierwszy seks, pierwszy dobry seks, rozstanie po którym myślałeś tylko o tym czy kupić drogą wódkę, czy tanią… i jeszcze parę innych przygód, zaczynasz rozumieć znacznie więcej.

Kiedyś ludzie nie byli wcale tacy głupi, jak to się zawsze myśli o tych z przeszłości. Tym, czego nie ma w kolorowych czasopismach jest fakt, że … jesteśmy inni. Wiecie dobrze, jako dorośli ludzie, że to co łączy ludzi znaczy wiele, ale to co ich dzieli jeszcze więcej. Nie można się na tym skupiać, ale czas i rutyna działają tak, że z księcia z bajki zostaje rozwód w USC. I chociaż to smutne, ale fajerwerki mijają. Jeśli nawet nie, to i tak nie wystarczą do tego by być z sobą po grób.

Doszłyśmy do takiego wniosku, że te starsze małżeństwa mają taki sekret… mianowicie brak nastawienia na przelotność. Czasy się zmieniły i to nie jest żadna nowość. Zmieniły się wartości, którymi się kierujemy, co jak widać srogo zachwiało obowiązującymi przez stulecia standardami. Ja w ogóle coraz częściej trafiam na młodych ludzi, którzy mówią chciałbym żyć 50 lat temu. Kurwa, też bym chciała, bo zawsze jest lepiej tam, gdzie nas nie ma. Trawa zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu.

Ostatnio zapytałam jednak… bo zawsze ignorowałam takie uwagi… dlaczego? Powiedz mi, proszę, dlaczego wtedy a nie teraz. Ludzie byli inni. Możliwe, że tak było. Nie wiem czy to dobrze, czy źle… to, że mamy równouprawnienie z pewnością! Swobodę seksualną również (wybaczcie, mam 26 lat nie 62). To, że nie sprzedajemy się za posag… aczkolwiek niekoniecznie jest dobrze, że matka musi zasuwać na etacie, żeby z mężem rodzinę wyżywić, że kiedy dojdzie do zdrady ludzie mówią sobie no bo on/ona nie dawał mi tego co chciałam czy tam inne głupoty. Nie będę używać sformułowań w stylu przemiany cywilizacyjne są przyczyną kryzysu społecznego, zmiany trendów i rozwarstwienia, bo nie chcę, żeby ten blog był miejscem w którym będę tak mówić.

Tutaj musi być tak jak jest. W każdym razie za uczuciami musi stać światopogląd na który złoży się między innymi to, co cementuje relacje międzyludzkie. I tak myślę o tym, że tym co mają osiemdziesięcioletnie pary, a czego brakuje nam, jest właśnie poszanowanie dla rodziny, wspólnoty i trwałości. Umiejętność naprawiania tego, co zepsute i nie poddawania się codziennym trudom. Nie ma przecież książąt i królewn… ale jesteśmy my.

3 myśli w temacie “Czego nie ma w kolorowych czasopismach… miłość level hard.

  1. Mam już trochę lat, ale zgadzam się z Tobą w zupełności. Co do wartości z przed 50 lat. Ludzie byli inni – tak było i to wyjaśnia wszystkie wątpliwości. W latach 70/80 ja miałem 20 kilka lat, własną rewolucję seksualną (Woodstok) i podobne dylematy. Nie jestem wykształconym człowiekiem, ale prawdą jest, że każde pokolenie ma swoje prywatki i odpowiednio dużego, czy też nie – kaca po. A… przepraszam może nie powinienem, ale ten wyraz ” Kurwa,” nie pasuje do Ciebie. Chyba, że to znak czasu? Sorki:-)

    Polubienie

    1. Nie, ostatnio – przyznaję się bez bicia, więcej przeklinam. To bardziej znak okresu w życiu, jaki przechodzę, bo czasami zasypiam z tymi słowami na ustach. Dużo się zmieniło w moim życiu i postanowiłam, że zacznę podróżować. Sama.

      A co tych czasów – nie wiem, może jesteśmy naiwni, bo przecież kiedyś było ciężej… nie było ładniutkich pralek, kolorowych ulotek i blogów, ale ludzie byli razem. I to powtarza mi każdy przynajmniej 20 lat starszy niż ja. Myślę – obecnie – że w życiu nie ważne jest gdzie, lecz z kim. I trudy znosi się lepiej razem – ale kiedyś „razem” znaczyło nie „obok siebie” tak jak dziś, tylko „jak jedno ciało”. Chciałabym wrócić do tych czasów.

      Ps – byłam na Woodstocku!

      Polubione przez 1 osoba

  2. W tym miejscu tylko wypada zacytować poetę ” Co buło nie wróci i szaty rozdzierać by próżno, cóż każ da epoka ma własny obyczaj i ład….” Nie poddawaj się! Walcz! Takie czasy. Pojazdu powrotnego brak 🙂 Serdecznie pozdrawiam. Wierny czytelnik. (parafka)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close